
Jeden z kandydatów Zjednoczonej Lewicy opublikował w sieci swój spot wyborczy. Występuje w nim w podwójnej roli – jako on sam i ksiądz. W ostatniej scenie wypycha kapłana z kadru. Jest to odniesienie do głównego założenia jego programu – całkowitego rozdziału państwa i Kościoła.
REKLAMA
Dawid Mirowski, bo to o nim mowa, to kandydat startujący z list Zjednoczonej Lewicy z Dolnego Śląska. W swoim spocie wyborczym w sposób dość kontrowersyjny przedstawia swoje założenia dotyczące świeckiego państwa. Kontrowersyjny o tyle, że budzi krytykę nie tylko wśród prawicowych środowisk, lecz także w samej ZL.
– Moje kochane sejmowe owieczki. Dziękuję wam za 1 mld 300 mln złotych na utrzymanie katechezy w szkołach – mówi Mirowski ksiądz. Wówczas odzywa się jego świecka wersja, która proponuje przekazanie tych pieniędzy na służbę zdrowia, innowacje i edukację.
W dalszej części spotu Mirowski mówi o tym by środki z funduszu kościelnego przeznaczyć na posiłki dla niedożywionych i głodnych dzieci, a pieniądze z sakramentów (– Co łaska, ale min. 500 złotych – mówi Mirowski ksiądz), na wyprawki dla uczniów. Spot kończy się dość bezwzględnym wypchnięciem z kadru księdza przez świecką wersję Mirowskiego, przy dźwięku monet spadających na ziemię.
– Nazywam się Dawid Mirowski i opowiadam się za pełnym rozdziałem państwa i kościoła – kończy spot kandydat Lewicy.
Spot oburzył środowiska prawicowe, ale także wzbudził mieszane uczucia w samej Lewicy. Janusz Palikot w rozmowie z Superstacją stwierdził – To jest niestety niezbyt mądre. Ja przestrzegam wszystkich tych, którzy w słusznej sprawie walki o świeckie państwo przesadzają, bo robią więcej złego niż dobrego.
Warto przypomnieć, że sam Janusz Palikot w wyborach parlamentarnych w 2011 roku, wypuścił spot wyborczy o nazwie „Bóg zapłać”, w którym ksiądz spośród banknotu stuzłotówek wyciągnął święty obrazek w ramach zapłaty za to, że chłopiec wyczyścił światła w limuzynie księdza.
Źródło: Gazeta.pl
