Wieś Sulistrowiczki nie chce uchodźców
Wieś Sulistrowiczki nie chce uchodźców Fot. Maciej Swierczynski; Istvan Csak/Shutterstock

Wszyscy pamietamy zabawę w głuchy telefon. Każde z dzieci szepcze coś drugiemu do ucha, a drugie kolejnemu itd., aż w końcu ostatnie dziecko mówi na głos co usłyszało. I tak na przykład ze słowa "dobra zupa" zrobi się "blada d***".

REKLAMA
Mniej więcej tak właśnie nakręciła się spirala informacyjna w mediach, a na mieszkańców wsi Sulistrowiczki padł blady strach. Media jako pewnik podały, że mała, licząca 140 osób wieś, stanie się nowym domem dla stu uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. Każdy dodał coś od siebie i okazało się, że uchodźcy pomimo że mogą w ogóle nie przyjechać, już stwarzają problemy.
Sulistrowiczki, położone wśród malowniczych lasów, znane są głównie jako miejsce na udany wypoczynek. Park krajobrazowy, stanowiący część zakładu leczniczego Sanatorium, przyciąga turystów z całej Polski. Dotychczasowy spokój mieszkańców wsi zakłóciła informacja, że zamiast tak cenionych turystów, mają się zjawić uchodźcy.

Stu uchodźców trafi do ośrodka Caritasu

W bardzo gorącej dyskusji, jaka obecnie toczy się w całej Europie, na temat przyjmowania tak wielu imigrantów, gdzie większość Polaków opowiada się przeciwko, wybuchła panika.
Ks. Ryszard Staszak z Parafii Stulistrowiczek uważa, że problem jest niepotrzebnie „rozdmuchiwany” przez żądne sensacji media. – Ludzie się nie boją i nie ma problemu. Jeśli były jakieś plany to i tak za 2 tygodnie wybory, wszystko się może zmienić i na to liczymy. Szczęść Boże”.
Problem widzi jednak Sołtys Stulistrowiczek, Marek Juraszek i komentuje to krótko: Ksiądz kłamie! Jak się dowiedział pierwszy był przerażony. Najpierw mówił coś innego i teraz coś innego. Mieszkańcy wsi wtórują. Boją się najazdu uchodźców, którzy w rzeczywistości okażą się wysportowanymi i roszczeniowymi mężczyznami w wieku poborowym. Mieszkańcy o całej sprawie, tak jak i sam sołtys, dowiedzieli się z mediów.
logo
Fot. Photoman29 / Shutterstock.com
– Postawimy policję, żeby ich pilnowała? Nie postawimy. A oni tu będą sobie chodzić. Włamywać się do domków letniskowych. Mogą różne rzeczy robić – powiedział pan Władysław, mieszkaniec wsi, w rozmowie z TVN24.
Juraszek szykuje się na najgorsze: Ludzie się boją. Ja mam żonę i córkę. Jeśli widzę w telewizji, że to idą ludzie, w przedziale 25-30 lat, to proszę sobie wyobrazić, że jeśli do wioski, która liczy 130 osób, z tego połowa emerytów, wprowadza się nam nagle stu młodych mężczyzn – to ja się boje! Ma pani dzieci?
Wizja wioski, powiększającej się o drugą wioskę obcego pochodzenia, nie napawa optymizmem i tym bardziej sympatią do przybyszy.
Chęć jest, ale na razie uchodźców brak
Caritas Archidiecezji Wrocławskiej jak i inne ośrodki pomocy stwierdziły, że „jeśli zajdzie taka potrzeba” to udostępnią swoje miejsce dla uchodźców. Jednak do tej pory nikt się nie zgłosił z prośbą o pomoc, nie ma też żadnych działań ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych ani Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.
Paweł Kęska, rzecznik Caritas Polska

To po prostu nieprawda. Nie zwrócono się do nas. Teoretycznie ma powstać grupa agend rządowych, która ma stworzyć progam przyjęcia i adaptacji. Ale nikt się w tej sprawie nie zwrocil. Mówienie o tym, że w osrodku w Stulistrowiczkach będzie 100 osob jest nieprawda

Nie ma żadnych konkretnych propozycji. Nie ma żadnych rozmów na poziomie lokalnym. – My czekamy, aż to wszystko się wyjaśni. Była delegacja z Urzędu ds. Cudzoziemców. Urzędnicy mówili tylko o procedurach, jakie przechodzą uchodźcy. Natomiast nie składali żadnych propozycji, ani nie podejmowali tematu naszej współpracy – dodaje.
Caritas z Wrocławia jest niezależną instytucją i może autonomicznie zarządzać swoimi placówkami, nie pytając o zgodę centrali. Jednak w przypadku kryzysu imigracyjnego, gdzie problem jest masowy, ustalono, że pomoc będzie koordynowana wspólnie. „To są duże liczby osób, sprawa wymaga centralnych decyzji” – dodaje Kęska .
Skąd zatem wzięła się informacja o potwierdzonych 100 imigrantach?
– Dziennikarze pytali ile mamy miejsc w ośrodku, odpowiedzieliśmy, że 100. Jeśli, więc by przyjechali uchodźcy, to zmieściło by ich stu – mówi natemat.pl Paweł Trawka, rzecznik wrocławskiej Caritas. – Paranoja jest całkowita. Najgorsze jest to, że ci ludzie są wystraszeni i wpadają w panikę, bo dowiadują się o czymś, czego nie ma. Nie ma tematu, a jest – dodaje.
Na razie emocje społeczne drążą temat bardziej niż sami uchodźcy, którym wcale do Polski się nie spieszy.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl