
Nawet 60 funkcjonariuszy Straży Granicznej i 10 wozów w najbliższym czasie wyśle Polska na Węgry, by w ten sposób wspomóc walkę Viktora Orbana z przepływającą nad Balatonem falą imigracji z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Decyzje w tej sprawie polskie władze miały podjąć w czwartek podczas spotkań z europejskimi partnerami w Brukseli. Szczegóły polskiego kontyngentu mają być ustalone w najbliższym czasie.
REKLAMA
Co ciekawe, dzisiejsza informacja w tej sprawie wydaje się chyba najlepszym dowodem na to, w jak wielkim błędzie byli wszyscy ci, którzy wieszczyli rozpad Grupy Wyszehradzkiej po rzekomej "zdradzie" Węgrów, Czechów i Słowaków przez Polskę w głosowaniu nad rozdziałem uchodźców i imigrantów po krajach członkowskich Unii Europejskiej.
Dlaczego? Bo o wysłaniu polskiego wsparcia na granicę węgiersko-serbską zadecydowano podczas brukselskiego spotkania przedstawicieli Grupy Wyszehradzkiej, którzy jednocześnie biorą udział w szczycie Unii Europejskiej w sprawie przeciwdziałania kryzysowi migracyjnemu.
Takiego rozstrzygnięcia w V4 można było się spodziewać już po środowym oświadczeniu premiera Słowacji Roberta Fico. – Jeżeli Czechy, Polska, Słowacja i Węgry połączą siły, wtedy poziom ochrony granicy Schengen między Węgrami a Serbią zostanie zwiększony – stwierdził szef rządu w Bratysławie.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
