
Obraz świata muzułmańskiego prezentowany w serialu "Homeland" jest – według grupy arabskich artystów – fałszywy. Nie tylko oni tak twierdzą. Od początku jego istnienia pojawiają się głosy, że muzułmanie są w nim przedstawieni w złym świetle. Artyści wykorzystali okazję i w subtelny sposób pokazali, co myślą o produkcji. To trolling na wysokim poziomie.
REKLAMA
Producenci popularnego na całym świecie serialu zatrudnili artystów, którzy mieli wykonać graffiti na scenografii. Mury fikcyjnego obozu dla uchodźców przyozdobiono napisami, których znaczenia nikt przed nagraniem tej sceny nie sprawdził. Odcinek, w którym można dostrzec kontrowersyjne napisy został wyemitowany 11 października w stacji "Showtime".
Artyści napisali na przykład, że "Homeland jest rasistowski", że jest "śmieciem". "Nie wierzcie w to, co widzicie" - przestrzegali widzów. Artyści, którzy utożsamiani są z graffiti, czyli Heba Amin, Caram Kapp i Stone opublikowali oświadczenie, w którym zdradzili okoliczności powstania napisów na murze.
Producenci "Homeland" szukali artystów ulicznych, którzy przyjęliby zlecenie wykonania arabskich napisów na scenografii. Miały dodać scenie autentyczności, ponieważ plan odbywał się w Niemczech, w dawnym zakładzie produkcji paszy.
Artyści szybko zrozumieli, że ta współpraca może być okazją do wyrażenia swojego niezadowolenia ze stronniczego wizerunku islamu, jaki prezentowany jest w "Homeland". To według mężczyzn poważny problem, ponieważ wielu mieszkańców Ameryki czerpie wiedzę o muzułmanach właśnie z tej produkcji. Dzięki tej akcji mogli przekazać swoje poglądy, a ekipa filmowa nie miała pojęcia o tym, że mają w swoim gnieździe żmije.
Jak to się stało, że nikt nie zainteresował się tym, co oznaczają napisy wykonane przez Amina, Kappa i Stone'a? Mężczyźni twierdzą, że dostali kartkę z gotowymi hasłami, które wyrażały poparcie dla reżimu Assada. Producenci tak bardzo zaufali artystom, że nikomu nie przyszło do głowy, żeby sprawdzić, co naprawdę napisali.
Dla artystów taki brak zainteresowania to oznaka tego, że producenci traktowali napisy tylko jako ozdobę, która miała pomóc w budowaniu fałszywego wizerunku świata arabskiego. Producent serialu, Alex Gansa, powiedział, że żałuje, iż sprawa nie została wychwycona przez odpowiedzialne za to osoby, ale też podziwia ten "akt sabotażu".
"Homeland" budzi kontrowersje niemal od samego początku. Libański minister turystyki był oburzony drugim sezonem serialu. Jego zdaniem, Bejrut przedstawiony jest w nim w sposób sprzeczny z rzeczywistością. Przekonywał, że miasto jest "Paryżem Środkowego Wschodu", a nie miastem kałasznikowa i wojny.
źródło: Dead Line
