
Rosyjska interwencja w Syrii wpisuje się w podzielaną przez wielu Rosjan tęsknotę za imperium. Ale są też tacy, którzy uważają, że decyzja Putina utrudni zaprowadzenie pokoju w ogarniętym wojną domową kraju. Dlatego protestowali w Moskwie, choć pod silnym nadzorem policji.
REKLAMA
Około 250 osób protestowało w Moskwie przeciw rosyjskiemu zaangażowaniu militarnemu w Syrii. Władze zgodziły się na zorganizowanie demonstracji, ale bardzo mocno nadzorowały jej uczestników. Nie tylko jeśli chodzi o zachowanie spokoju, ale także transparenty i hasła.
Dlatego zatrzymano kobietę z transparentem "Putin, morderco, nie przynoś wstydu Rosji!" – podaje Interia. Władze nakazały też organizatorom protestu zdjąć znad sceny napis ""Syria - drugi Afganistan?".
Poza tym obyło się bez incydentów. Być może dlatego, że protestujący nie wznosili haseł politycznych, wymierzonych w konkretnych polityków, tylko pacyfistyczne.
W naTemat pisałem o konsekwencjach ruchu Rosji dla nas, Polaków. Zaangażowanie Rosji w rozwiązanie konfliktu syryjskiego znacznie komplikuje sytuację Ukrainy. Putin gra o to, by za rozwiązanie konfliktu i w rezultacie powstrzymanie fali uchodźców Europa dokonała (przynajmniej częściowego) rozgrzeszenia za Krym i Donbas. Przed polską dyplomacją trudne zadanie: nie dopuścić do tego.
Źródło: Interia
