
Sprawa Jerzego Zelnika poruszyła nie tylko środowiska polityczne i aktorskie, ale też dziennikarskie. Grzegorz Sroczyński postanowił wziąć w obronę aktora w swoim tekście zatytułowanym "Przeprosić Zelnika".
"Czarna lista" Wojewódzki zadzwonił do Zelnika, jako osoba związana z Prawem i Sprawiedliwością. Postanowił przy jego pomocy stworzyć listę aktorów, którzy zanim Andrzej Duda był jeszcze prezydentem „źle się o nim wyrażali”. Padły między innymi nazwiska Artura Barcisia i Olgierda Łukaszewicza. Sprawa mocno poruszyła media.
Ostre oceny Swoją opinię w tej sprawie przedstawił Grzegorz Sroczyński. W artykule dla Wyborczej pisze, że jest "zażenowany wygłupami niektórych osób z własnego środowiska". "Te śmichy-chichy, ta radość, że oto ujawniliśmy pisowską mentalność, wywołuje mój odruch wymiotny" - stwierdza.
Grzegorz Sroczyński
fragment tekstu z Wyborczej
Wiele znaków zapytania Sprawa jest bardzo kontrowersyjna i wzbudza wielkie emocje, niezależnie od sympatii politycznych. Obrońcom Jerzego Zelnika warto jednak przypomnieć, iż w rozmowie z radiowcami aktor wypowiedział kilka słów, których nie da się cofnąć, o czym pisaliśmy w naTemat już wczoraj.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
Źródło: Wyborcza.pl
