Fot.: materiały prasowe

Jest 2004 rok. Wałbrzych, biedaszyby i Roman Janiszek w czapce z daszkiem i podartych dżinsach. Jest byłym górnikiem, który dorabia jako kamerzysta na weselach. Tym razem postanowił chwycić za kamerę, by nakręcić film o ciężkich realiach, w jakich przyszło żyć jego kolegom po fachu po tym, jak rząd AWS-UW zamknął dziesiątki kopalń.

REKLAMA
– Jakie wczasy? Toć to trzeba mieć walizkę pieniędzy chłopie! Ja tam i tak jestem szczęśliwy. Mam rodzinę, żona mnie kocha – mówi młody górnik. Przenikliwie patrzy w obiektyw kamery i po chwili dodaje: „Czasem jej z piaskowca serduszka robię”. Film „Wszyscy jesteśmy z węgla” to najlepszy przykład na to, że oko amatora jest równie przenikliwe, co kamera profesjonalisty. To, co najbardziej porusza widzów, to nie ciężkie warunki życia bohaterów Romana Janiszka, tylko siła ducha, z którą walczą o swoje lepsze jutro.
W dobie kamerek GoPro i smartfonów dotrzeć do wielomilionowej publiczności da się z zerowym budżetem na produkcję i bez drogiego sprzętu. Dowodów nie brakuje. Odrębnej kategorii tzw. „military comebacks” (ang. powroty żołnierzy) doczekały się już amatorskie filmiki relacjonujące powroty amerykańskich wojskowych z misji zagranicznych. Nagrane zwykłą komórką potrafią mieć kilka milionów wyświetleń na YouTubie. Dlaczego? Siłą takich filmów jest ich autentyczność. Nawet najbardziej genialna gra aktorska nie jest w stanie bowiem oddać tych wszystkich emocji, jakie przeżywa 6-letnia córka, gdy po miesiącach nieobecności w drzwiach nieoczekiwanie pojawia się jej ojciec.
Nic nie stoi na przeszkodzie, byś również ty podzielił się wyjątkowymi momentami swojego życia, a takich z pewnością nie brakuje. Koleżanka-artystka, przyjaciel-sportowiec, staruszka-sąsiadka, pasjonat deskorolki czy dobroduszny bezdomny – każdy człowiek to prawdziwy skarb doświadczeń. Nie da się przejść obojętnie obok historii, w których scenariusz napisało samo życie. Wszystko co musisz zrobić, to chwycić za kamerę i wziąć udział w konkursie Guinness Awards, po raz pierwszy organizowanym w Polsce. Nie ma czasu na wątpliwości – konkurs już trwa, a swoje prace pełnoletni uczestnicy mogą zgłaszać do 15 listopada.
Brakuje pomysłów? Wyjątkowe momenty można uchwycić w najbardziej nieoczekiwanych miejscach: na boisku, gdzie każdej niedzieli wraz ze znajomymi grasz w kosza czy w ulubionej knajpce za rogiem, gdzie przy piwie spędziłeś niejeden wesoły wieczór. Ważne, by czerpać inspirację z hasła „Odkryj to, co niezwykłe” i trzymać się wyznawanych przez Guinness wartości – pasja, perfekcja, wyobraźnia.
logo
fot. materiały prasowe
Co należy zrobić, by wziąć udział w konkursie Guinness Awards? Nagraj film nie dłuższy niż 60 sekund, a następnie umieść go na Facebooku za pomocą specjalnej aplikacji. Nie zapomnij też zapoznać się z regulaminem, gdzie znajdziesz szczegóły akcji i warunki uczestnictwa. Do ścisłego konkursu przejdzie od 10 do 20 prac. Zwycięzców wybierze jury, w skład którego wchodzą aktorka Olga Frycz, reżyserka filmowa Katarzyna Rosłaniec oraz reżyser, dziennikarz i aktor w jednym Bodo Kox.
Film z najbardziej wyjątkową historią otrzyma nagrodę główną w wysokości 10 tys. zł. Z kolei zdobywca drugiego miejsca dostanie 3 tys. zł. Jest też wyróżnienie specjalne w wysokości 2 tys. zł oraz nagroda publiczności w postaci zestawu eleganckich gadżetów. Nagrody zostaną wręczone podczas uroczystej gali, która odbędzie się 25 listopada w Warszawie.

Partnerem konkursu „Odkryj to, co niezwykłe!” jest marka Guinness.