Norweski myśliwy zabił dwa łosie jednym strzałem. Dopiero potem zorientował się, że... zwierzęta były za siatką w zoo
Norweski myśliwy zabił dwa łosie jednym strzałem. Dopiero potem zorientował się, że... zwierzęta były za siatką w zoo BGSmith

Pewien norweski myśliwy polował na łosie na dzikiej północy swojego kraju. Gdy jego pies złapał trop i doprowadził go do zdobyczy, myśliwy bez zastanowienia strzelił. Jednak jakże ogromne musiało być jego zdziwienie, gdy zorientował się, że dwa łosie, które przed chwilą zabił jednym strzałem, były... rezydentami polarnego zoo.

REKLAMA
Personalia nieuważnego myśliwego nie zostały jeszcze ujawnione przez norweską policję. Wiadomo jednak, że tropił on łosie wraz z grupą wyszkolonych psów myśliwskich. Jedno ze zwierząt złapało trop i przeszło pod siatką okalającą polarny park dla dzikich zwierząt. Myśliwy tego nie zauważył i zobaczywszy na horyzoncie łosie, bez zastanowienia do nich wypalił.
Kula przeszyła na wylot jednego ze zwierząt i zatrzymała się dopiero w ciele drugiego. Pierwszy łoś zginął na miejscu, drugi musiał zostać uśpiony. – Zareagowałem z niedowierzaniem. Pierwsze sekundy po zdarzeniu były jakby nierzeczywiste – mówił lokalnym mediom Heinz Strathmann, dyrektor polarnego zoo, znajdującego się na północ od Narviku. – Sądzę, że to bardzo smutne i nie w porządku. Mieliśmy pięć łosi, teraz mamy tylko trzy – mówił.
Władze polarnego zoo żądają jedynie by myśliwy pokrył koszty sprowadzenia dwóch nowych łosi, które mogą wynieść około 7 tys. dolarów w sumie. Myśliwy nie poniesie jednak konsekwencji prawnych. – To błąd godny ubolewania, jednak wszyscy rozumieją, że nie został on popełniony celowo – mówił Troms County, rzecznik trybunału zajmującego się dziką zwierzyną.
Warto zaznaczyć, że polowania są w Norwegii dozwolone, jednak podlegają bardzo ścisłym regulacjom.
Źródło: The Guardian