
Mieszka w Polsce, urodziła się na Ukrainie. Trzyma kciuki za oba kraje. Zaprasza na Euro na Ukrainę i przekonuje, że "każdy, kto zawita na Ukrainie będzie mile zaskoczony. Serc najgorsze czasy nie zmienią." Przed mistrzostwami w piłce nożnej rozmawiamy z Weroniką Marczuk.
REKLAMA
Pochodzi pani z Ukrainy, ale od lat mieszka w Polsce. Czym więc jest dla pani patriotyzm, przez co się wyraża?
Czuję się odpowiedzialna za to, co się dzieje w zarówno w kraju, w którym mieszkam, jak i w kraju, z którego pochodzę. Przeżywam każde wydarzenie – porażki i sukcesy. Bronię honoru i dobrego imienia.
Czy można być podwójną patriotką, czy jednak serce jest zawsze po stronie ojczyzny?
Uważam, że jak najbardziej można kochać po równo oba kraje. To tak jak z rodzicami – masz matkę i ojca. Kogo bardziej kochasz?
Hymn jest ważnym elementem patriotyzmu. W Polsce jest dla niektórych świętością, a jakie podejście mają do niego mieszkańcy Ukrainy?
Nie lubię generalizowania i wypowiadania się za wszystkich. Myślę, że po przymusowym kulcie hymnu ZSSR jest z tym dzisiaj różnie. Zwłaszcza, że Ukraina jest o wiele bardziej zróżnicowana narodowościowo niż Polska.
Jak przyjęła pani wiadomość o tym, że Euro będziemy organizować razem? Czy to kolejny krok do zbliżenia naszych narodów?
Na pewno. To byłoby chyba lepsze pytanie na samym początku, kiedy dowiedzieliśmy się o tej decyzji. Dziś myślę, że jest to już oczywiste, iż wspólne przygotowania do organizacji tak ważnych mistrzostw bardzo zbliżyły do siebie oba narody. Nie należy też zapominać, że to Ukraina przyczyniła się w dużej mierze do tej współpracy, proponując Polsce wspólną organizację tego wydarzenia. Ukraińcy bardzo szanują Polaków i z podziwem patrzą na Polskę. Bardzo chciałabym, by były to uczucia odwzajemnione.
Jakie różnice są w podejściu do Euro między Polską a Ukrainą?
Na Ukrainie panuje trudna sytuacja ekonomiczna, a w ostatnim czasie również polityczna. Nastroje są więc zdecydowanie inne niż w Polsce. Ale jeśli chodzi o gościnność mieszkańców, to myślę, że każdy, kto zawita na Ukrainie będzie mile zaskoczony. Serc najgorsze czasy nie zmienią.