
Odwiedziliśmy trzy restauracje, które biorą udział w zbliżającej się edycji festiwalu Restaurant Week, który odbędzie się w dniach 23-31 października w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu, w Trójmieście i na Śląsku. To wyjątkowe wydarzenie, ponieważ daje możliwość posmakowania wykwintnych potraw przygotowanych przez wybitnych szefów kuchni, bez konieczności wydania fortuny.
Restaurant Week to święto jedzenia. Każdy uczestnik płaci tylko 39 złotych i w wybranej przez siebie restauracji wybiera jedno z dwóch festiwalowych menu. Cena zawiera przystawkę, danie główne i deser, czyli, jak czytamy na stronie festiwalu, trzydaniowe doświadczenie restauracyjne. Wśród miejsc, które biorą udział w festiwalu, są najlepsze restauracje, które na co dzień dla wielu gości są niedostępne.
Na pierwszy ogień poszło Shoku mieszczące się na warszawskiej Woli, na ulicy Karolkowej 30. To nowe miejsce, ma dopiero półtora miesiąca, ale zyskuje coraz większą popularność. Właściciel restauracji Adam Antoszkiewicz już cztery lata temu pomyślał, że Wola jest pustynią, która potrzebuje dobrej kuchni japońskiej. Wkrótce miało powstać metro, budowały się biurowce i apartamentowce.
Shoku - menu festiwalowe
Gunkan maki z tatarem z łososia - Ta przystawka to hit. Mięso łososia delikatnie przyprawione, rozpływa się w ustach. To może być najlepsze maki w mieście.
Soba - bulion wołowy, makaron razowy, kilka krewetek na bambusowym patyku, jędrna marchewka, chrupiąca fasola szparagowa i fioletowy kalafior. To danie to strzał w dziesiątkę dla fanów azjatyckich zup. Aromatyczne i bogate.
Migdałowy Shok - pudding migdałowy w syropem z mango. Delikatny deser, który orzeźwia po zupie Soba. Dla niektórych może być zbyt mało wyrazisty.
Focaccia Ristorante
Focaccia to propozycja dla miłośników kuchni włoskiej z kategorii fine dining, którzy mają dość restauracji, które oferują tylko pizzę, pasty i lasagne. Bo kuchnia włoska ma o wiele więcej do zaoferowania. Doskonale wie o tym szef kuchni – Łukasz Toczek.
Focaccia Ristorante
Krem z kalafiora z borowikami i płatkami parmezanu – Tego dania niestety nie będzie podczas Restaurant Weeka. Szkoda, bo to najlepsza potrawa z kalafiora, jaką jadłam. Wyrazisty, orzechowy smak, pyszne dodatki, całość daje dużą przyjemność jedzenia. Miejmy nadzieję, że festiwalowa zupa pomidorowa z pianką parmezanową będzie równie doskonała.
Pierś kurczaka sous-vide na puree z selera z nutą wanilii i grillowaną sałatą rzymską - Kurczak delikatny, wilgotny i jędrny. Dobrze komponuje się ze słodkawym puree i zielonym groszkiem ugotowanym al dente. Wszystko przykryte duszoną sałatą rzymską i polane sosem na bazie balsamico. Pyszne, ale nie wybitne.
Sernik z musem z owoców leśnych - po pysznym obiedzie deser, który trochę zawiódł. Sernik smakiem przypomina bitą śmietanę ubitą z mascarpone. Można odnieść wrażenie, że jest tylko dodatkiem do okruchów brownie i musu owocowego.
Na Mokotowie będzie można spędzić wieczór z owocami morza. Świeże ostrygi, wykwintne mule, owoce morza w pikantnym sosie, krem z homara. To wszystko w restauracji L'Arc Varsovie na Puławskiej. Morskie dary to jedno, ale ta restauracja wyróżnia się deserami. Pięknie podane, ozdobione kwiatami. Doskonały jest sernik z białej czekolady.
L'Arc Varsovie
Ostrygi fine de claire nb.2 (2szt) - Dla tych, którzy wcześniej nie mieli okazji jeść ostryg, to dobry moment, żeby przekonać się do tych mięczaków. W L'Arc podane na lodzie, z cytryną i ze smacznym sosem z octu winnego.
Talerz skwierczących owoców morza: krewetki, kalmary, ośmiorniczki baby - Danie odrobinę za małe, odrobinę za tłuste i odrobinę za pikantne. Szef kuchni obiecał, że je złagodzi. Plusem tej restauracji jest fakt, że podawane owoce morza są świeże, co czuć na talerzu. Jako dodatek - bagietka do wyjadania sosu.
Crème brûlée - Pięknie podany, dodatki - owoce i mus porzeczkowy pasują idealnie. Z każdą łyżeczką coraz smaczniejszy, delikatny. Bardzo waniliowy.
Wśród festiwalowych gości są też tacy, którzy przez cały tydzień mają zamiar odwiedzić kilka miejsc. To smakosze, którzy RW traktują jak święto restauracji, chcą brać udział w promowaniu inicjatywy. Dzięki takiej różnorodności gości atmosfera w restauracjach jest bardziej na luzie. Miejsca uważane za ekskluzywne niewiele różnią się od tych, do których większość z nas chodzi co weekend. Restauracje tworzą przecież ludzie dla ludzi.
Napisz do autorki: barbara.kaczmarczy@natemat.pl
