Część prawicy woli Leszka Milelra niż Adriana Zandberga. Dlaczego?
Część prawicy woli Leszka Milelra niż Adriana Zandberga. Dlaczego? Fot. Facebook / Hipsterski Maoizm

Przedstawienie nowych twarzy lewicy takich jak Barbara Nowacka czy Adrian Zandberg ujawniło ciekawy paradoks. Ci sami prawicowi komentatorzy, którzy odsądzali postkomunistów typu Leszek Miller od czci i wiary, dziś stają się ich zwolennikami. Dlaczego? Bo wolą cynizm od groźnego idealizmu młodych lewicowców.

REKLAMA
Lewacki koalicjant
Z pozoru sprawa wydaje się oczywista. Szczególnie dla obozu PiS “nowa lewica”, o której sile stanowić mogą w przyszłości Nowacka, Zandberg i inni, jest potencjalnym partnerem. Propozycje gospodarcze partii Kaczyńskiego brzmią przecież jak żywcem wyjęte z programu lewicowej partii. Wyższe podatki dla najbogatszych, opodatkowanie korporacji, bogatszy socjal – w tych kwestiach PiS-owi bliżej do Partii Razem, niż np. do Platformy Obywatelskiej. Można sobie wyobrazić, że gdyby nowa lewicowa partia dostała się do Sejmu, przy różnych okazjach byłaby idealnym koalicjantem dla PiS.
Drugi powód, dla którego obóz prawicy miałby cieszyć się z zapowiedzi wymiany pokoleniowej z lewej strony, to ideologia. Antykomuniści od dawna psioczyli, że lewica w Polsce jest “czerwona”, a Miller, Czarzasty i spółka muszą odejść. Teraz, wraz z zapowiedzią sukcesu młodych działaczy, wreszcie jest na to szansa.
Jednak reakcje prawej strony są mieszane. Wizerunkowy sukces Adriana Zandberga podzielił komentatorów. Jedni upatrują w nim szansę na pogrzebanie Zjednoczonej Lewicy, bo Razem może zepchnąć ZL pod próg wyborczy. Inni, i jest ich całkiem sporo, znaleźli w Razem nowego wroga. Okazuje się, że w ich oczach Miller to mniejsze zło. I już zaczynają tęsknić…
Lepszy pewny cynik
“Sto razy wolę starego cynika Millera, obliczalnego i gotowego do układania się w konkretnych sprawach niż fanatycznych neomarksistów z Razem” – pisze w tekście na portalu wPolityce.pl Łukasz Warzecha. Publicysta dobrze podsumowuje głosy tych, którzy widzą w młodej lewicy zagrożenie. Twierdzi, że ludzie typu Zandberg wcale nie są lepsi od lewicy “bez peerelowskich naleciałości”.
“Neokomuniści z Razem są autentycznie nieobliczalni. Starzy postkomuniści w rodzaju Leszka Millera są cyniczni, ale i obliczani. Również dlatego, że przez lata zrozumieli, jak działa państwo i społeczeństwo. Wiedzą, jakie są granice interwencji, wiedza, jakich mechanizmów lepiej nie ruszać” – tłumaczy.
A Razem?
Łukasz Warzecha

To zbieranina młodych kawiarnianych filozofów bez żadnego realnego doświadczenia w polityce, cóż dopiero mówić o kierowaniu choćby pobocznym urzędem. I dlatego ich pomysły nie są w żaden sposób ograniczone realiami, mogą więc być bezdennie głupie. Zarazem polor świeżości sprawia, że stają się atrakcyjni – jak widać, także dla naiwnych po prawej stronie, którzy witają ich z nadzieją.

Podobnych głosów jest więcej. Wygląda na to, że postkomuniści przestają być złem wcielonym. A stają się nim ci, których ewentualny sukces jest traktowany niemal jako zapowiedź "bolszewickiej rewolucji".
Kto grozi demokracji
– Wydawało mi się, że to człowiek ideowy. (...) Zaciągnąłem o nim więcej informacji, z punktu widzenia demokracji jest zagrożeniem – tak mówił o Zandbergu Paweł Kukiz. Dowodem na to, że działacz partii Razem jest niebezpieczny, ma być jego zdjęcie w koszulce z Marksem. – Dla mnie noszenie koszulki z Marksem jest jednoznaczne z noszeniem koszulki z Hitlerem – stwierdził Kukiz.
Nie mam wątpliwości, że jeśli Razem przyczyni się do klęski Zjednoczonej Lewicy i zanotuje dobry wynik (3-5 proc.), to już dzień po wyborach atak na nową partię będzie wyglądał właśnie tak. Choć dziś prawica jeszcze stoi w rozkroku.
Inny autor portalu Karnowskich Łukasz Adamski pisze, że Zandberg to "ideowy neobolszewik". Deklaruje, że nie chciałby doświadczyć sukcesu Razem na scenie politycznej. Bo "nie potrzeba nam w Polsce sprawdzać czy jest możliwy sukces gospodarczy jajogłowych reformatorów, którzy popisali się swoimi zdolnościami ekonomicznymi na Kubie Castro, w Chinach Mao czy Kambodży Pol Pota".
Zaraz jednak dodaje, że prawica powinna tymczasowo wesprzeć młodych lewicowców. "Bo sukces Zandberga gwarantuje porażkę Zjednoczonej Lewicy i zrealizowanie marzenia każdego konserwatysty. Tak, we have a dream. Mamy sen o Sejmie bez lewicy" – kwituje.

Napisz do autora: michal.gasior@natemat.pl