Nie otwarto dokładnie 237 lokali wybvorczych
Nie otwarto dokładnie 237 lokali wybvorczych Fot. Shutterstock

W tym samym dniu, co w Polsce wybory parlamentarne, na Ukrainie odbywają się wybory samorządowe. Ważne, bo uznawane za test poparcia dla prezydenta Petra Poroszenki. Bierze w nich udział – uwaga – 140 ugrupowań. Ale nieprawidłowości jest tyle, że w wielu miejscach wybory w ogóle się nie odbędą.

REKLAMA
Wszystkich lokali wyborczych jest 30 tys., więc 237, których nie otwarto, można by uznać za kroplę w morzu. Ale trudno sobie wyobrazić, by do takiej sytuacji doszło w jakimkolwiek kraju UE. Tym bardziej, że w niektórych zabrakło...urn do głosowania.
Jak pisze ”Rzeczpospolita”, w kilku ukraińskich miejscowościach głosowanie zostało zerwane. Najgorzej jest w Mariupolu nad Morzem Azowskim.
”Ludzie przychodzą do lokali wyborczych, jednak nie ma w nich kart do głosowania. Nie przyjęła ich miejska komisja wyborcza ze względu na błędy w druku i brak kontroli nad ich nakładem” – pisze gazeta. Już padła propozycja, by poszkodowani mogli głosować jeszcze raz – 15 listopada.
Przy takich nieprawidłowościach te w Polsce z wadliwymi kartami do głosowania mogą wydawać się bardzo niewielkie.
Źródło:Rp.pl