
Mistrzostwa zbliżają się nieubłaganie. Nastroje społeczne dopiero się rozkręcają. Kibiców coraz bardziej rozpala zbliżająca się piłkarska gorączka, "eurosceptyków" denerwuje polityka władz poszczególnych miast oraz podporządkowanie wielu aspektów życia publicznego turniejowi. Ten, kto ma dość mistrzostw nie jest pozostawiony samemu sobie. Są alternatywy.
REKLAMA
"Strefa BEZ kibica" to oddolna inicjatywa w Warszawie. Pomysłodawcy oferują organizatorom przedsięwzięć kulturalnych pomoc w ich promocji . - Promujemy koncerty, festiwale, przedstawienia teatralne - wylicza w rozmowie z naTemat Adam Kręgielewski, inicjator akcji. - Są wśród nas kibice, ale jest jej już za dużo dookoła i odczuwamy przesyt. Dlatego jeśli ktoś ma do zaoferowania coś ciekawszego niż mecz piłkarski, to my mu w tym pomagamy - mówi w imieniu inicjatywy. Na swoim profilu na Facebooku mają niemal tysiąc "lajków". Ludzie szukają pomysłów, by od Euro uciec, nie wyjeżdżając z kraju.
Niepiłkarskie miasta
Gdy nastroje anty - turniejowe zaczęły się nasilać, pojawiły się pomysł, by całe miasta uczynić "niepiłkarskimi. Wolnym od piłki miał być Olsztyn, nie do końca się udało. - Było o tym głośno w ogólnokrajowych mediach - wspomina Aneta Szpaderska, rzecznik Urzędu Miasta. - Nasi mieszkańcy byli podzieleni, wielu z nich upatrywało w mistrzostwach szansę promocji. Stworzyliśmy więc akcję pomostową, tworzymy zarówno strefy dla euro, jak i bez euro. Zapewnia, że atrakcji dla jednych i drugich nie zabraknie - mówi. W mieście pod hasłem "Olsztyn. Aktywnie!" będzie można rozerwać się, nie oglądając się na mistrzostwa.
Zakopane miało być Niepiłkarską Stolicą Polski. Co z tego wyszło? - Kibice i tak by do nas nie przyjechali, bo nie mamy nic związanego z turniejem - mówi naTemat Ewa Matuszewska, rzecznik prasowy Urzędu Miasta Zakopane. - W czerwcu będą niższe ceny, bo to jeszcze nie sezon, nie będzie tłoku, staramy się w ten sposób stworzyć okazję do przeczekania mistrzostw, odpoczynku. To oferta, nikt nikomu meczy nie zabrania oglądać, ale nie mamy zamiaru podsycać piłkarskiej gorączki - stwierdza.
Teatr, koncert?
Teatr, koncert?
Poznańskie władze miasta również zdenerwowały część mieszkańców, między innymi dyrektora "Mojego Teatru" Marka Zgaińskiego. - Mam już dość polityki władz miasta - mówi - nasz teatr oferuje strefę wolną od Euro. Jak usłyszałem, że jeden z poznańskich teatrów organizuje spektakl poświęcony piłce, nie wytrzymałem. Nie wierzę, że kibic pójdzie po meczu do teatru zamiast na piwo. - tłumaczy. Organizują spektakle teatralne, debiuty młodych artystów. Oferta przeznaczona jest dla każdego, kto nie ważne czy kibic czy też nie, jest zmęczony mistrzostwami.
Wiele miast dba o eurosceptyków. Dla każdego coś dobrego. W Katowicach odbędą się koncerty hip - hopowe, w Tychach "Próba Dźwięku Festiwal". Ofert jest sporo. Co nam pozostaje jeśli nie interesują nas dostępne oferty, a w "eurogorączce" za żadne skarby świata nie chcemy uczestniczyć? Wyjazd za granicę - czyli ucieczka połączona z urlopem.
Euro na hiszpańskiej plaży?
Euro na hiszpańskiej plaży?
Wedle szacunków serwisu Fru.pl trzykrotnie wzrosła liczba rezerwacji biletów na czerwiec w porównaniu z ubiegłym rokiem. Najczęściej wybierane docelowe miejsca podróży to Włochy, Francja, Niemcy. Dodatkowo to warszawiacy są najbardziej zmęczeni zbliżającym się turniejem, gdyż stanowią oni 60 proc. wszystkich wyjeżdżających. Biura podróży kuszą promocjami tych, którzy Euro chcą uniknąć.
Spodziewaliśmy się wielu turystów. Czy tymczasem nie wyjedzie więcej Polaków niż przyjedzie zagranicznych gości? - Nie można mówić o ucieczce - przekonuje w rozmowie z NaTemat wiceprezes Polskiej Izby Turystycznej. - Oczywiście obserwujemy zjawisko, że wielu ludzi przesuwa zaplanowane na lipiec czy sierpień wyjazdy. Chcą wyjechać w czerwcu, żeby uniknąć tłoku i zamieszania, jakie spowodują mistrzostwa. Nie można jednoznacznie stwierdzić, jaki kraj stał się Mekką eurosceptyków. Tak jak co roku, turyści najczęściej szukają plaż, np. Hiszpania czy Włochy - dodaje. Mówi też, że widać wyraźny wzrost sprzedaży biletów na czerwiec, ale trudno powiedzieć, czy liczba przyjeżdżających zostanie zdominowana przez liczbę wyjeżdżających Polaków. - Są różne szacunki, na pewno przetoczy się dużo ludzi, ale będziemy mogli to analizować dokładnie po fakcie. Wielu kibiców przyjedzie tylko na jeden mecz i zaraz wróci do domu - kwituje.
Teatr, koncert, jezioro, góry, hiszpańska plaża? Opcji jest dużo, ale nie każdego stać na to, żeby odwiedzić Półwysep Iberyjski. W takim przypadku będzie musiał postąpić w myśl zasady "jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma", lub zgodnie z sugestiami prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz Waltz, zacisnąć zęby i "przeczekać". Jak Wy, eurosceptycy macie zamiar uniknąć turniejowej gorączki?