
Pezet wraca po dwóch latach, w trakcie których zupełnie zniknął z polskiej sceny hip-hopowej. W szczerym wywiadzie dla portalu „Red Bull” raper opowiada o swojej chorobie, zmianie podejścia do muzyki, a także o wyznacznikach popularności.
REKLAMA
– Nie do końca chcę o tym mówić, ale miałem dość poważne problemy ze zdrowiem. Właściwie mam je nadal, bo wcale się nie skończyły. I prawdopodobnie się nie skończą. To wyłączyło mnie totalnie z życia publicznego, zawodowego – mówił Pezet portalowi. Wspomina moment, w którym myślał, że jego życie już dobiega końca, jednak „pewne rzeczy nie okazały się pod względem medycznym ostateczne”.
W dalszej części Pezet stwierdza, że nie chce powracać do swojego „wcześniejszego życia”, a dzielenie się swoimi najgłębszymi przeżyciami w utworach przestało mu odpowiadać. – Intensywnie zastanawiam się nad tym, czy to (rap – red.) nadal powinna być moja profesja. Bo to (dzielenie się swoimi głębokimi przeżyciami – red.) tylko jedna z rzeczy, które przestaje mi w niej odpowiadać – przyznał Pezet. Jednocześnie mimo wszystko raper nie zawiesił pióra na haku i wciąż pracuje nad nowym materiałem, który, z tego co mówi Pezet, ma być osobisty.
Pezet opowiedział także o swoim podejściu do popularności. – Śmiać mi się chce z myślenia, że dziś liczebność grupy fanów na Facebooku ma być wyznacznikiem czegokolwiek. To jest – przepraszam za wyrażenie – przypadkowy motłoch. Dotarł do ciebie jako artysty z racji tego, że coś zrobiłeś, co nie znaczy, że cię kuma, a to, co masz mu do powiedzenia, jest dla niego ważne. Dla jakiejś garstki pewnie tak. Ale tak poza tym nie obchodzi go nic, zwłaszcza to, czy ty masz co do garnka włożyć. Miałeś nagrać dobrą płytę? Nie nagrałeś. Ch*j ci w dupę – stwierdził gorzko Pezet.
Pozostaje więc mieć nadzieję, że raper jednak szybko powróci do pełni zdrowia i wciąż będzie mógł cieszyć fanów swoimi utworami.
Napisz do autora: jakub.rusak@natemat.pl
Źródło: Red Bull
