
Będą wybory na przewodniczącego Platformy Obywatelskiej - zapowiedziała premier Ewa Kopacz, która wzięła udział w posiedzeniu zarządu partii. Tym samym nie podała się dymisji, jak zasugerował ostatnio Radosław Sikorski. Premier podkreśliła jednak, że chce przejść "weryfikację".
REKLAMA
– Trzeba mieć w sobie dość pokory i poddać się weryfikacji. (…) Będę kandydować na szefa PO – podkreśliła szefowa rządu, którą cytuje TVP Info. Jak zapowiedziała, o terminie wyborów w partii władze PO zadecydują podczas pierwszego posiedzenia Sejmu.
Podczas ostatniej wizyty w programie „Tomasz Lis na żywo” Sikorski powiedział, że pełniąca obowiązki przewodniczącej PO Kopacz powinna poddać się „jak najszybszej weryfikacji”.
– Partia po ośmiu latach rządzenia utrzymuje wynik powyżej 20 procent. To była porażka, ale partia dysponuje potencjałem, aby istnieć na scenie politycznej. Pytanie o przywództwo. Doceniam wysiłek Ewy Kopacz, to, co zrobiła, było heroiczne. Nie zmienia to jednak faktu, że lider przegrywający wybory podaje się do dymisji – zaznaczył Sikorski.
Były marszałek Sejmu zastrzegł, że nie jest zainteresowany funkcją lidera PO. – Ja się właśnie żegnam z polityką. Przechodzę do głębokiej, politycznej rezerwy. Na wiele, wiele lat – zadeklarował Sikorski.
