
Sara Nowak znalazła się w wąskim gronie 21 osób, które najlepiej zdały tegoroczną maturę. Mimo to, jako jedyna nie poszła na studia, tylko zajęła się pracą. – Woli sprzedawać klopsiki i żeberka – informuje "Gazeta Wyborcza". Ale nie do końca tak jest. Praca za ladą to tylko część jej wielkiego planu.
REKLAMA
Kilka tygodni temu Sara Nowak wzięła udział w spotkaniu najlepszych maturzystów. Na stolikach tuż obok ich nazwiska wypisano kierunki studiów, na które zdecydowali się najlepsi z najlepszych. Tymczasem przy nazwisku jednej z nich - Sary Nowak - znalazła się wymowna pustka.
Sara nie poszła na studia, a spotkać ją można w jednym z centrów handlowych w Gliwicach, gdzie pracuje po 12 godzin dziennie sprzedając obiady. – Moja rodzina jest w takiej sytuacji finansowej, że nawet wyjazd do innego miasta w Polsce jest poza moim zasięgiem – mówi bez kompleksów dziewczyna. Sara cieszy się, że pracuje i zarabia, bo nauka jej nie ucieknie. Marzy o studiach w Wielkiej Brytanii, a już za rok ma zamiar te marzenia zrealizować. Jak mówi, taka przerwa w nauce to nie fanaberia. – Zastanawiam się nad studiowaniem statystyki. To przyszłościowy kierunek. Może zajmę się data science, czyli analizą dużych zbiorów danych? Rynek pracy zmienia się szybko i nie warto planować na wiele lat do przodu – mówi Wyborczej.
Mimo, że dziewczyna chce dużo zarabiać, nie ma to nic wspólnego z pazernością. Środki są jej potrzebne aby zrealizować kolejne marzenie, jakim jest zaangażowanie w tzw. efektywny altruizm. Ma on na celu zmianę świata na lepszy w możliwie najbardziej efektywny sposób.
Tak świadomy wybór kierunku studiów, (choć z powodów losowych odłożonych w czasie) to rzadkość w Polsce. Jak pokazują tegoroczne badania, młodymi ludźmi bardzo często kieruje przypadek.
Przeszło połowa maturzystów wybiera kierunek, który będzie zgodny z ich zainteresowaniami. Co czwarty weźmie pod uwagę, czy łatwo będzie mu... otrzymywać stypendium. Dla co trzeciego zaś ważne jest, czy będzie łączyć studia z pracą.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
Źródło: Wyborcza.pl
