Bonda cieszy się, że jej książki można kupić w dyskoncie
Bonda cieszy się, że jej książki można kupić w dyskoncie Fot. Bartosz Bobkowski / AG

Czy książki powinny stać na sklepowych półkach tuż obok makaronu, dżemu i chipsów? To pytanie zadaje sobie wiele osób – jedni się oburzają, bo ich zdaniem literatura wymaga dostojnej oprawy, inni uważają, że to sposób na jej popularyzację. Pisarze rzadko zabierają głos w tej kwestii, więc pewnie dlatego ich zdanie jest interesujące. Swoim podzieliła się właśnie znana pisarka kryminałów, Katarzyna Bonda.

REKLAMA
Ta nie ukrywa, że pisarz to zawód, jak każdy inny i nie ma nic złego w promowaniu swojej twórczości. Każdy sposób jest dobry, byle tylko był skuteczny, jeśli pomaga dotrzeć do czytelnika. Katarzyna Bonda idzie o krok dalej, zajmując stanowisko w kwestii miejsca promowania literatury. – Jestem w Lidlu/Biedronce/poczcie/kiosku (etc.) i dobrze mi z tym! Obok czcigodnej Wisławy i tego huncwota Hłaski – napisała na swoim fanpage'u autorka. – Za nami papier toaletowy i keczup. Jest git! Jesteśmy produktami codziennego użycia, a to wszak tylko książka. Czyż to nie jest piękne? Dziękuję za uwagę i wcale się nie wstydzę – dodała.
W taki właśnie sposób zareagowała na post kolegi po fachu, Przemysława Semczuka. Ten wrzucił zdjęcie półki z książkami w Lidlu, a wśród nich dostrzegł m.in. powieść Bondy.
Pisarz pochwalił dyskont za konkurencyjne ceny tytułów, które są niekiedy o połowę tańsze niż np. w Empiku. Wygląda na to, że jeśli nie widać różnicy, nie warto przepłacać.
Źródło: Facebook

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl