
"Nie" dla krakowskich Oburzonych. Policja usunęła z rynku koczujących tam protestantów. Ci, zadowoleni z tego powodu nie są i odgrażają się, że to jeszcze nie koniec.
Niezbyt długo trwał protest krakowskich Oburzonych. M.in. bezrobotni, mieszkańcy squatów, przeciwnicy budowy spopielarni zwłok, anarchiści rozbili namioty obok pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie.
Policja usunęła protestujących zasłaniając się tym, że było ich tylko pięciu, a publiczne zgromadzenie powinno mieć minimum 15 uczestników - donosi "Rz". Tu zaczyna się różnica zdań, bowiem Oburzeni utrzymują, że część z nich spała w namiotach i było ich więcej niż pięciu.
Zapowiadają, że protestu nie przerwą. Ich hasło to "Najpierw ludzie potem zyski". Ich pierwszym żądaniem jest uwolnienie dwóch osób aresztowanych podczas likwidacji obozu.
Rzeczpospolita