Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta

"Nie" dla krakowskich Oburzonych. Policja usunęła z rynku koczujących tam protestantów. Ci, zadowoleni z tego powodu nie są i odgrażają się, że to jeszcze nie koniec.

REKLAMA
Niezbyt długo trwał protest krakowskich Oburzonych. M.in. bezrobotni, mieszkańcy squatów, przeciwnicy budowy spopielarni zwłok, anarchiści rozbili namioty obok pomnika Adama Mickiewicza w Krakowie.
Policja usunęła protestujących zasłaniając się tym, że było ich tylko pięciu, a publiczne zgromadzenie powinno mieć minimum 15 uczestników - donosi "Rz". Tu zaczyna się różnica zdań, bowiem Oburzeni utrzymują, że część z nich spała w namiotach i było ich więcej niż pięciu.
Zapowiadają, że protestu nie przerwą. Ich hasło to "Najpierw ludzie potem zyski". Ich pierwszym żądaniem jest uwolnienie dwóch osób aresztowanych podczas likwidacji obozu.

Zdaniem oburzonych, władze Krakowa nie biorą pod uwagę interesów mieszkańców. – Mamy zgodę na protest do poniedziałkowego popołudnia – twierdzą. CZYTAJ WIĘCEJ

Rzeczpospolita