
Kazimierz Marcinkiewicz, były premier w rządzie Prawa i Sprawiedliwości w "Faktach po Faktach" najpierw z przymrużeniem oka skomentował występ swoich przedmówców w programie, a na dokładkę dał do zrozumienia, co myśli o zamieszaniu wokół daty pierwszego posiedzenia Sejmu. –Jak na młode wilczki kłócicie się bardzo grzecznie – powiedział Marcinkiewicz o dwóch działaczach młodego pokolenia z PiS i Platformy.
REKLAMA
Tak właśnie Marcinkiewicz określił polemikę Krzysztofa Łapińskiego z PiS i Cezarego Tomczyka z Platformy, którzy chwilę wcześniej występowali na antenie TVN24. Były premier dał tym samym wyraz tego, co myśli o nowym pokoleniu polityków obydwu partii.
Marcinkiewicz niespodziewanie stwierdził też, że od pewnego czasu zaczął darzyć Beatę Szydło sympatią. Powodów można się domyślać - sytuacja Szydło przypomina tę, w której był sam Marcinkiewicz parę lat temu, kiedy Kaczyński powierzył mu tekę premiera. – Kibicuję jej, bo widzę uszczypliwości działaczy PiS – powiedział. Podkreślił jednocześnie, że najlepiej by było, gdyby na premiera desygnowano samego Kaczyńskiego.
Marcinkiewicz odniósł się także do sporu wokół wizyty na unijnym szczycie na Malcie i przerzucania się odpowiedzialnością przez premier i prezydenta. Były premier uważa, że stroną, która robi niepotrzebne zamieszanie jest Kancelaria Prezydenta, a sam prezydent nie powinien umywać rąk i brać udziału w dziecinnych uszczypliwościach. – Czasem sam jestem złośliwy, ale tu chodzi o to, żeby pozbyć się złośliwości. Polska na tym straci. Prezydent powinien zakasać rękawy i pojechać na szczyt – skwitował.
Źródło: TVN24
