
Jakie czasy takie problemy. A kiedy dopada nas prawo Murphiego w praktyce, warto o tym zaśpiewać. Alanis Morisette postanowiła odświeżyć swój największy hit "Ironic", który pamięta pokolenie MTV. Teraz piosenkarka ma szanse podbić serca pokolenia Snapchata, który jak widać artystka rozumie lepiej niż ktokolwiek.
Kiedyś był korek na drodze, kiedy byłeś spóźniony, zakaz palenia kiedy była przerwa na papierosa i idealny facet, który miał żonę. Czyż to nie ironia? Nie sądzisz?
Staruszek skończył dziewięćdziesiąt osiem lat Wygrał na loterii i zmarł następnego dnia To jak czarna mucha w kieliszku Chardonnay To jak wyrok śmierci cofnięty o dwie minuty za późno Czyż to nie ironia? Nie sądzisz?
Tak wyglądała oryginalna wersja (rocznik 1995):
Ale czasy się zmieniły. Dziś tylko słuchacze złotych przebojów będą śpiewać oryginalną wersję (w zaciszu auta). Nie te czasy, nie te problemy. A sytuacje są równie poważne: w biurze dają darmowe ciasto, kiedy jesteś na 1 dniu diety, kupujesz nowego Iphone'a, który na drugi dzień wyprze nowszy model.
To jak przeciągać w lewo twojego przyszłego współlokatora To jak Snap, który chciałeś zachować To śmieszny tweet, którego nikt nie polubił Bo kto by pomyślał, że się przyda?
Dziś z odsieczą podbija internety nowa wersja piosenki. W składzie Alanis Morissette i James Corden, brytyjski aktor i satyryk (rocznik 2015):
Piosenkarka pochwaliła się nie tylko świetną formą wokalną, ale też sporą dawką humoru i dystansu, które to często są towarem deficytowym wśród artystów wielkiego kalibru. Czyż to nie ironia? Nie sądzisz?
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
