
Gdyby apteki sprzedawały to, czego najbardziej pragniemy, co wtedy? Zamiast tabletki na ból głowy czy gardła, dostalibyśmy ... miłość, radość albo nadzieję? Londyński projektant postanowiła sprawdzić, jak wyglądałyby one w szklanych buteleczkach – 300 mililitrów lekarstw, które ukoją serce i duszę. Każde z serii "Human Feelings as Drugs" ma jednak, jak wszystko, swoją cenę. Pytanie, czy uczuciom można taką przypisać?
REKLAMA
Valerio Loi jako artysta sławę zyskał dzięki Internetowi – jego prace docenili użytkownicy Tumblra, a on postanowił na swojej popularności zarabiać. Dzisiaj ma na koncie kilka dochodowych projektów, kolejnym jest szczególnie interesujący: "Human Feelings as Drugs".
– Dostrzegam wszecheobecny deficyt uczuć – napisał na swojej stronie. – Uczuć, które stanowią podstawę relacji międzyludzkich i dobrego samopoczucia. Gorączkowy tryb życia, w którym jesteśmy zanurzeni sprawia, że wynikający z niego stres wymaga poszukiwań ratunku – tłumaczy.
Loi zwraca uwagę na to, że mamy ciągły dostęp do lekarstw – trudno wskazać takie, które nie odpowiadają na jakąś dolegliwość. Artysta zastanawia się, czy bardziej od chemicznych środków nie potrzebujemy ... uczuć. Dlatego właśnie postanowił stworzyć limitowaną serię ich płynnych wersji. Dostępne są: miłość, nadzieja, radość, nadzieja i pokój. Cena za 30 militrów zamkniętego w szklanej butelce uczucia to około 500 złotych.
Alternatywne medykamenty mają różne kolory, a każdy jest opisany jak ich odpowiedniki typu aspiryna czy ibuprofen. Miłość to "personalne przywiązanie", radość Loi definiuje zaś jako "stan dobrego samopoczucia, charakteryzujący się pozytywnymi i przyjemnymi emocjami".
Loi podkreśla, że chciałby aby uczuciowe "lekarstwa" naprawdę działały. – Za najważniejszy cel postawiłem sobie jednak przypomnieć, że czasami właśnie uczucia są tym, czego potrzebujemy, by szczęśliwie żyć – podkreślił. Wydaje się bezcenne, choć Loi uznał, że szklane buteleczki z miłością i nadzieją są warte kilkaset złotych. Trzeba jednak przyznać, że jego pomysł niesie za sobą naprawdę głębszy przekaz.
Źródło: Strona Valerio Loi
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
