
W pierwszym sprawdzianie przed przyszłorocznym Euro, Polska pokonała Islandię - innego finalistę mistrzostw - 4:2.
REKLAMA
Bramkę otwarcia już w 4. minucie meczu zdobyli przyjezdni - rzut karny na bramkę zamienił Gylfi Sigurdsson. Wyrównał w 51. minucie strzałem zza pola karnego Kamil Grosicki. Na 2:1 podwyższył w 66. minucie Bartosz Kapustka. Po minucie mieliśmy znowu remis - gola dla Islandii zdobył Alfred Finnbogason. W 73. minucie Polacy ponownie objęli prowadzenie, tym razem za sprawą Roberta Lewandowskiego. Pięć minut później nasz najlepszy piłkarz ponownie pokazał swój geniusz, podwyższając na 4:2.
Pierwsza połowa nie była dla Polaków szczęśliwa. Mimo kilku obiecujących okazji, piłka nie wpadła do bramki bramkarza gości. Islandczycy z kolei wykorzystali swoją szansę i strzelili gola z rzutu karnego. Islandzki napastnik z 11 metra precyzyjnie posłał piłkę do bramki Wojciecha Szczęsnego.
Polacy nie wykorzystali paru okazji na wyrównanie. Biało-czerwoni mieli też sporo szczęścia - niewiele brakowało, a Sigurdsson strzeliłby jeszcze jednego gola.
Po przerwie Polacy szybko przejęli inicjatywę. Piłkę w islandzkiej bramce Polacy umieścili aż czterokrotnie, Islandczycy - tylko raz.
Biało-czerwoni występowali na Stadionie Narodowym w mocnym składzie z Robertem Lewandowskim na czele, ale podopieczni Larsa Lagerbaecka okazali się trudnym przeciwnikiem. Islandczycy niespodziewanie byli jedną z rewelacji eliminacji Euro 2016. Pokazali, że trzeba się z nimi liczyć - w swojej grupie rywalizowali z wymagającymi przeciwnikami: Czechami, Holandią i Turcją.
