
Wydarzenia w Paryżu i katastrofa rosyjskiego samolotu zaostrzyły procedury dotyczące bezpieczeństwa na całym świecie. Tak jest również i w Polsce.
REKLAMA
W okolicach Zamku Królewskiego ktoś zostawił reklamówkę. Ten niepozorny przedmiot stał się jednak przyczyną ewakuacji całego budynku. Teraz rozpoczną się badania pirotechniczne. Czy sytuację należy uznać za absurdalną i przesadzoną? Niekoniecznie. Procedury bezpieczeństwa każą zwracać uwagę na każdy, nawet najdrobniejszy bagaż pozostawiony bez opieki.
Pozostaje mieć nadzieję, że to tylko kolejny fałszywy alarm. Jak pisaliśmy w naTemat, niedawno polski samolot lecący do Egiptu musiał lądować awaryjnie w bułgarskim Burgas, ponieważ jeden z pasażerów powiedział, że na pokładzie jest bomba. Jak się okazało, pasażer był pijany. Bułgarski poseł Atanas Atanasow wyjaśniał, że procedury nakazują zamknąć lotnisko za każdym razem, kiedy pojawiają się tego typu sygnały.
źródło: "Gazeta Wyborcza"
