
W grudniu skończyłaby 66 lat, dwa lata temu wydała ostatnią książkę. Jej powieści na pewno zna wiele kobiet w Polsce. Pisała głównie dla nich i o nich. Z ogromnym poczuciem humoru i lekkością. Zmarła w szpitalu, po ciężkie chorobie.
Bardzo długo byłam "telewizorką". Nigdy nie byłam "festiwalowa". Po prostu byłam szeregową pracownicą telewizji, robiłam sobie reportaże. Jeździłam z nimi do Warszawy najwyżej na kolaudacje, a nie na żadne wyścigi. Jak były dobrze ocenione, szły a to u nas, a to w Warszawie, to byłam zadowolona. Czytaj więcej
A dla kogo ja piszę? Dla wszystkich, którzy mają podobne podejście do życia, podobne poczucie humoru, podobne zmartwienia. Oraz dla wszystkich, którzy mają niepodobne podejście, niepodobne poczucie humoru itd. - ale chcą poznać inne podejście, bo ich ciekawią inni ludzie. Czytają mnie i kobiety, i mężczyźni. Ci ostatni niekiedy się wstydzą, ale jest sporo takich, którym nie przeszkadza, że lubiana przez nich autorka jest kobietą. Czytaj więcej
Radio Szczecin napisało o niej: ”Ona umiała żyć”. Mówiła:
”Ja nie mogę patrzeć na ludzi, którzy lubią jęczeć, mówią: "znowu w życiu mi nie wyszło", życie jest beznadziejne i tak dalej. Jakoś, nie wiem jakim cudem, ja od urodzenia wiem, że życie jest piękne i świat jest piękny. Mamy go tylko na raz i powinniśmy to doceniać. Powinniśmy zwalczać trudności, żebyśmy jęcząc na swój okropny los, zobaczyli ludzi, którzy nie jęczą, którzy kochają ten świat”. Czytaj więcej
Źródło: Radio Szczecin
