
Polska reżyserka w rozmowie z "Newsweekiem" nie ma złudzeń co do rządów Prawa i Sprawiedliwości. Mówi wprost o spełnianiu się czarnych scenariuszy, a to, co czeka Polaków nazywa wręcz "orbanizacją".
Agnieszka Holland przekonuje, że choć nie zakłada najgorszego, to jednak boi się nadchodzących zmian. Jej zdaniem, ostatnie wydarzenia takie, jak ułaskawienie Mariusza Kamińskiego, nowelizacja ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i zapowiedź kontynuacji śledztwa smoleńskiego świadczą o "autorytarnym i niemającym nic wspólnego ze sprawiedliwością i demokracją sposobie działania".
Artystka w najnowszym "Newsweeku" krytykuje prezydenta Andrzeja Dudę, stwierdzając, że ten zawdzięcza wszystko Kaczyńskiemu i dlatego będzie mu wierny, co widać już teraz. Samego Prezesa zaś nazywa "genialnym strategiem, który uznał, że nie musi się już liczyć z nikim i z niczym". – Tnie ostro, po całości. Część przekona, część ubezwłasnowolni, część zastraszy. Reszta jest nieistotna – mówi Holland.
Agnieszka Holland dla "Newsweeka"
Reżyserka wieszczy też zamach na wolność myślenia i nową falę nacjonalizmu, co wykorzysta władza, by dokonać zemsty na poprzednikach. – Musimy bronić wartości liberalnej demokracji, choć pozornie, w zderzeniu z autorytarną, chwilowo przegrywa – stwierdza. – Jednak w długiej perspektywie czasowej zwycięstwo jest po naszej stronie. Pytanie tylko, jakim kosztem i ile to będzie trwało? – dodaje.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
źródło: Newsweek
