
Bronisław Komorowski odniósł się wreszcie do zarzutów wynoszenia cennych przedmiotów z Pałacu Prezydenckiego. Ich zniknięcie nagłośniła rządząca partia, co była głowa państwa uważa za oczywistą konfabulację. Jego zdaniem, on i jego podwładni są ofiarami czarnego PR i choć nie chce się rewanżować, to jasno dał wyraz swojej niechęci.
REKLAMA
– To są kompletne bzdury – powiedział Komorowski w programie „Dziś wieczorem” TVP Info. – Też mogliśmy liczyć ołówki, gdy obejmowaliśmy kancelarię po moich poprzednikach – dodał. I stwierdził, że nie rozumie, "dlaczego próbuje się opluwać poprzedniego prezydenta i jego kancelarię".
W taki sposób Komorowski odpowiada na zarzuty, że za jego kadencji w Kancelarii Prezydenta miały liczne nieprawidłowości. Do takich zaliczały się m.in. przyznawanie nagród wbrew planom finansowym albo wywożenie przedmiotów o wartości 1,5 mln złotych, o czym pisaliśmy w naTemat. Sam prezydent wytłumaczył tylko sprawę willi w Klarysewie – Andrzej Duda miał powiedzieć, że została ona zrujnowana. – Miała trafić do Skarbu Państwa, chyba że ktoś wymyślił teraz, że jest potrzebna prezydentowi, jako jeszcze jedna rezydencja i będzie używana przez niego, a może Jarosława Kaczyńskiego – stwierdził.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
