Chillu podczas koncertu w Lublinie
Chillu podczas koncertu w Lublinie Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Kilka dni temu media zaczęły informować o pobiciu Chilla, czyli wokalisty zespołu Raggafaya. Sam muzyk wyjaśnił, że został zaatakowany z powodu koloru swojej skóry. Chill podkreśla jednak, że nie jest ofiarą „nietolerancji w Polsce”. – Osobiście uważam, że Polska to tolerancyjny kraj, a przez takie epizody na pewno nie zmienię zdania – napisał.

REKLAMA
Do pobicia doszło w nocy, gdy Chillu, czyli Nataniel Marsal Cabitango, wracał wraz z kolegą z próby. Kolega wstąpił na chwilę do sklepu, a Chillu czekał na niego przed wejściem. Wówczas stojąca nieopodal grupka „normalnych, trochę pijanych ludzi” zaczęła obrażać wokalistę.
Z relacji portalu TVN24 wynika, że Chillu usłyszał, iż nie jest Polakiem i ma wracać do Syrii. Muzyk wyjaśnił, że pochodzi z Polski, a nie Syrii, ale to nie uspokoiło agresorów. Doszło do rękoczynów. – Nie dogadaliśmy się, zaczęła się bójka, broniłem się, ale w końcu poległem, podnosząc się, dostałem czymś zza pleców i doszło do złamania szczęki – napisał Chillu.
Muzykowi starał się pomóc jego kolega. On także został pobity. Chillu podkreśla, że taki incydent, do którego mogło dojść w każdym państwie, nie powinien rzutować na wizerunek Polski.
W związku ze złamaniem szczęki Chillu musiał przejść operację.
Sprawą pobicia zajmuje się prokuratura.