
Przyzwyczailiśmy się, że politycy żyją w innym świecie. Większość z nich woli unikać kontaktu z wyborcami w swoim życiu prywatnym. Nic dziwnego, ryzyko agresji może być realne.
Tym bardziej dziwi nas gdy reporter "Time" Simon Shuster umieszcza Tweeta w którym opowiada, że spotkał Angelę Merkel w markecie w weekend.
Na zdjęciu widać, że " żelazna kanclerz" sama pakuje swoje zakupy do toreb. Nad bezpieczeństwem czuwa co prawda dwóch dziennikarzy, ale jak odpowiada na Twitterze dziennikarz nikt nie zwracał uwagi na kanclerz. Sprzedawca powiedział reporterowi, że Angela Merkel często robi zakupy w tym sklepie i nie budzi to sensacji.
Przyglądający się z boku ochroniarze dla polskiego wyborcy mogą być ciekawostką. Przyzwyczailiśmy się już bowiem do tego, że nasza rodzima władza wykorzystuje BOR-owców jako pomocników przy codziennych obowiązków. Wystarczy przypomnieć historię przywiezienia pizzy dla ministra Radosława Sikorskiego przez funkcjonariuszy czy "pomocną asystę" służb podczas wizyty Jarosława Kaczyńskiego na cmentarzu.
