
Smutne to, w jak okrutny sposób hejterzy obchodzili się z Jarosławem Kuźniarem. Jest przecież perełką telewizyjnego poranka, zabawiając nas żartem, a czasem i praktyczną radą. Skąd ten hejt? I pytanie: czy rzuciwszy z rozmachem rękawicę Internetom, prezenter poradzi sobie bez grona swoich "zagorzałych śledzików", z którymi żyje w pełnej nienawiści symbiozie?
Dziennikarz Kuźniar jest zawsze rzetelny i żadnej krzywdy nie da zrobić nikomu. Nie ośmiesza i nie wyśmiewa, wyraża się zawsze z szacunkiem o innych. Nie wykorzystuje pracy w mediach elektronicznych do siania nienawiści, a przecież mógłby zgnoić kogo tylko zechce.
Tata hejt
Kuźniar wielokrotnie podkreśla jak ciężkie jest życie internetowego męczennika. Jest już prawdziwym ekspertem w tej dziedzinie, nad czym ubolewa w większości wywiadów. Trochę samozwańczym, ale "woj tam woj tam", kto by pamiętał zamierzchłe wypowiedzi o tym, że w czasie podróży "szuka miejsc, które nie są naznaczone Polakami" i "Polacy przenieśli tradycję kanapki z jajem cuchnącej w przedziale PKP do samolotu".
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
