
Politycy PO i PiS dyskutowali o kontrowersyjnym planie partii Jarosława Kaczyńskiego, który zelektryzował ostatnio polskie media. Z informacji wynika, że nasz kraj miałby uzbroić się w broń masowego rażenia. Julia Pitera z Platformy widzi w tej zapowiedzi niepotrzebne mącenie spokoju społecznego, a Ryszard Czarnecki dementuje te doniesienia.
REKLAMA
– Jeśli mówimy, że Polska musi mieć broń jądrową to znaczy, że coś niedobrego dzieje się wokół Polski – powiedziała w "Faktach po Faktach" polityk Platformy. I nie musiała czekać na odpowiedzieć oponenta, który powiedział jedynie, że ewentualny udział w programie Nuclear Sharing jest tylko rozważany przez partię rządzącą.
Jak pisaliśmy, MON oficjalnie nie planuje rychłego sprowadzenia głowic jądrowych do Polski, a Czarnecki podkreślił, że to zadanie wcale nie znajduje się na liście priorytetów jego ugrupowania. Pitera dostrzega jednak próbę "bałamucenia opinii publicznej" i zastraszania społeczeństwa, której sama wolałaby nie podejmować.
Przypomniała liczne ataki na PO, kiedy ta sprzeciwiała się tarczy antyrakietowej. – Dzisiaj okazuje się, że to PiS myśli o innym systemie przeciwrakietowym i z tego co wiem, jeszcze nikt tego systemu nie ma. Teraz wychodzi (...) z projektem bomby atomowej. My nie jesteśmy na bezludnej wyspie. (...) Nie jest tak, że posiadanie uzbrojenia atomowego czyni państwo bezpiecznym – przekonywała Pitera. Czarnecki zareagował na to zapewnieniem, że żadnych planów nie ma. – Nic z tych rzeczy – skonstatował.
źródło: tvn24.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
