
"Śpiewający " Barack Obama to prawdziwy internetowy hit i fenomen, który dla mieszkańców USA jest tym, czym dla Polaków piątkowe memy z Aleksandrem Kwaśniewskim. Koncepcja jest prosta – wycinamy kilka scen z przemówień prezydenta, które pasują do słów piosenki, puszczamy w tle melodię i gotowe. Obama, znany ze swojego dystansu do internetu, nie protestuje przeciwko takim wesołym przeróbkom z jego udziałem.
REKLAMA
Prezydent Stanów Zjednoczonych "wykonywał" już największe muzyczne przeboje. Zamiłowanie Obamy do muzyki zostało zauważone przez rosyjskiego artystę Petro Wodkinsa, który zrobił głośnik w kształcie popiersia prezydenta USA.
Obama śpiewał jak dotąd "Thriller" Michaela Jacksona, "Call me maybe" czy "Sexy and i know it". Teraz w internecie pojawiło się video, na którym Obama "wykonuje" przebój Bruno Marsa i Marka Ronsona „Uptown Funk".
Nie tylko amerykański prezydent jest częstym bohaterem przeróbek. W sieci znaleźć też można chociażby "Imagine" Johna Lennona w wykonaniu innych czołowych polityków amerykańskich. Swoje przeróbki mają też nasi politycy. Znane hity śpiewali już Bronisław Komorowski, Donald Tusk czy Jarosław Kaczyński.
Filmiki gromadzą miliony klików, a politycy liczą na korzyści wizerunkowe. Warto jednak zaznaczyć, że moda na zabawne przerabianie wypowiedzi polityków jest starsza niż internet. W Polsce coś takiego zaczął robić Jacek Fedorowicz w swoim "Dzienniku Telewizyjnym".
Napisz do autora: adam.gaafar@natemat.pl
