Dlaczego Jarosław Kaczyński ma pełnię władzy w Polsce choć jest tylko zwykłym posłem?
Dlaczego Jarosław Kaczyński ma pełnię władzy w Polsce choć jest tylko zwykłym posłem? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Kto jest obecnym przywódcą Rzeczpospolitej Polskiej? Tylko ktoś pozbawiony podstawowej wiedzy powiedziałby, że to prezydent, premier i parlament. Wszystkie te organy przez najbliższe lata podporządkowane są przecież prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu, który jest faktyczną głową polskiego państwa. Dlaczego o jego funkcji nie mówi jednak żaden przepis prawa? Oto wszystkie najważniejsze powody.

REKLAMA

Święty spokój i bezpieczeństwo

Jarosław Kaczyński może spokojnie bawić się władzą i nie obawiać się konsekwencji tej zabawy.
Jarosław Kaczyński może spokojnie bawić się władzą i nie obawiać się konsekwencji tej zabawy. Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta

Prezydent i rząd podejmują w ostatnim czasie szereg decyzji, które po kolejnej zmianie ekipy rządzącej mogą zaprowadzić przed Trybunał Stanu. Tak niepewny swojej przyszłości jest już prezydent Andrzej Duda, którego może czekać odpowiedzialność już za budzący wątpliwości proces ułaskawiania wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Mariusza Kamińskiego. Praktycznie pewne są kłopoty, które czekają obecną głowę państwa w związku z deliktem konstytucyjnym związanym z walką PiS o przejęcie kontroli nad Trybunałem Konstytucyjnym. Nic dziwnego, że w tej sprawie tak "hamletyzował".

A przecież to dopiero początek realizowania przez Jarosława Kaczyńskiego swojej wizji państwa. W kolejnych etapach do podobnego ryzyka zmuszone będą także inne osoby, które prezes PiS wyznaczył do pełnienia najwyższych funkcji państwowych z marszałkiem Markiem Kuchcińskim i premier Beatą Szydło na czele. I całą rzeszą urzędników, których wprowadzenie planu Kaczyńskiego może kosztować nie postawieniem przed Trybunałem Stanu, a zwykłą odpowiedzialność przed sądami powszechnymi.

A co w takim przypadku z prezesem PiS? Absolutnie nic. Jarosław Kaczyński uczynił sobie z najważniejszych ludzi w państwie narzędzia tak wygodne, że korzystając z nich ani trochę nie pobrudzi sobie rąk. Jeżeli kolejna władza naprawdę zechce rozliczać obecną "IV RP", jemu nie będzie można postawić żadnego zarzutu. Na nic zda się też wtedy tłumaczenie innych, że wykonywali tylko polecenia przełożonego. Bo przecież to tylko jeden z wielu zwykłych posłów, który prezydentowi i rządowi może co najwyżej pewne ruchy zasugerować...

Zużywanie się narzędzi

Jarosław Kaczyński był już premierem i wie, że ludzie sprawujący władzę na takim stanowisku potrafią szybko się "zużyć".
Jarosław Kaczyński był już premierem i wie, że ludzie sprawujący władzę na takim stanowisku potrafią szybko się "zużyć". Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta

Nawet najlepsze narzędzia mają tę wadę, że prędzej czy później się zużywają. Tak samo jest niestety z tymi, którymi posługuje się dziś Jarosław Kaczyński. Nic dziwnego, że nie spodobało mu się, iż Andrzej Duda miał opory w sprawie afery wokół Trybunału Konstytucyjnego, bo z niego prezes PiS musi korzystać najszybciej i najsprawniej. Prezydent to bowiem "narzędzie", które zużywa się najłatwiej i nie ma na politycznym rynku łatwo dostępnych zamienników.

Całe szczęście dla Jarosława Kaczyńskiego, że większość prawdziwej władzy ma w Polsce szef rządu. I nawet jeśli się zużyje lub pojawiają się usterki w postaci "hamletyzowania" przy wykonywaniu poleceń prezesa, to zamienników jest na pęczki. Kto wie, czy poseł z Żoliborza nie zapomni, że dobre skutki potrafi przynosić sezonowa wymiana. Tak czy inaczej, premier Beata Szydło może być pewna, że wyleci z Al. Ujazdowskich jeśli tylko Jarosław Kaczyński uzna, że nie jest mu już potrzebna.

Gdyby jeszcze PiS był zmuszony do rządzenia w klasycznej parlamentarnej koalicji, takie zmiany byłby trudniejsze. Tymczasem jeśli tylko prezes Kaczyński nie nastręczy sobie problemów z Jarosławem Gowinem i Zbigniewem Ziobro, to wszelkie zmiany na szczytach władzy może wykonywać niezwykle szybko i z łatwością, której nie miał w Polsce nikt od czasów pierwszych sekretarzy komunistycznej PZPR. Jednak nawet Władysław Gomułka, Edward Gierek, Wojciech Jaruzelski i inni przywódcy PRL mogliby Jarosławowi Kaczyńskiemu pozazdrościć dzisiejszej pozycji. Oni mieli przecież nad sobą nie tylko partyjny kolektyw, ale i zwierzchników na Kremlu. Prezesa PiS rozliczać może natomiast już tylko Bóg i historia.

Zasłużona emerytura

Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta

Wbrew pozorom, to jeden z prawdopodobnie najważniejszych czynników, dla których Jarosław Kaczyński postanowił mieć pełnię władzy, ale bez tych wszystkich jej najprzyjemniejszych otoczek. W 2006 roku nie wytrzymał i zamiast dalej posługiwać się Kazimierzem Marcinkiewiczem postanowił, że to jego będziemy nazywać premierem. Gdy w 2010 roku tragicznie zmarł w katastrofie smoleńskiej prezydent Lech Kaczyński, jego brat zawalczył, by prezydencki tytuł został w rodzinie.

Wszystko to jednak było pięć lub nawet dziesięć lat temu. W czasach, gdy Jarosław Kaczyński był w najbardziej typowym wieku, w którym zwieńcza się polityczną karierę najwyższymi funkcjami. A te w naszym kraju wymagają całkiem sporej aktywności i codziennej ciężkiej pracy. Jarosława Kaczyńskiego za zamiłowanie do tej chwalą nawet jego najbardziej zaciekli przeciwnicy, a on sam nawet w ostatnich tygodniach udowadnia, że potrafi ze swoją ekipą pracować nawet całymi nocami.

Ale czas jest nieubłagany nawet dla niego. Dziś Jarosław Kaczyński to już nie ten sam pan w średnim wieku, który przed dekadą wziął na siebie prawdziwą odpowiedzialność za kierowanie krajem, ani ten, który zaciekle walczył o prezydenturę. Prezes PiS jest już seniorem, który teoretycznie przed rokiem uzyskał prawo do emerytury w nowym systemie. W tym starym, który przywraca Jarosław Kaczyński powinien być na najdłuższych wakacjach życia już od prawie dwóch lat. Wygląda więc na to, że wymyślił sobie po prostu najfajniejszy sposób na spędzenie emeryckich lat...

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl