
– Polskie lotnictwo ćwiczy uderzenia z użyciem broni jądrowej. Rosja doskonale o tym wie – tak stwierdził rosyjski ambasador przy NATO, komentując słowa zastępcy szefa MON w sprawie dołączenia Polski do programu nuclear sharing.
Rosyjski ambasador przy NATO Aleksandr Gruszko odniósł się w ten sposób do słów wiceministra obrony narodowej Tomasza Szatkowskiego, który zapytany o to "Czy Polska będzie chciała przystąpić do programu nuclear sharing, umożliwiającego dostęp do broni jądrowej tym członkom NATO, którzy takiej broni nie mają?" stwierdził, że Polska nie wyklucza starań o dostęp do amerykańskiej broni jądrowej. Jak już pisaliśmy w naTemat Szatkowski w jednym z wywiadów pochwalił się rzekomymi pracami nad zapewnieniem Polsce dostępu do broni nuklearnej. – Konkretne kroki są obecnie rozważane – powiedział.
Wypowiedź zastępcy Antoniego Macierewicza skomentował również były szef MON Tomasz Siemoniak, który twierdzi, że takie upublicznianie sprawy jest niepoważne.
Tomasz Siemoniak
były szef MON
I chociaż MON oficjalnie zdementował tę informację, mówi się, że polski rząd „analizuje” i „rozważa opcję” udziału w NATO-wskim programie udostępniania przez USA broni jądrowej sojusznikom. ". Co teraz tylko potwierdzają obawy Rosjan.
Aleksandr Gruszko twierdzi, że przeprowadzanie prób uderzeń z użyciem broni jądrowej przez polskie lotnictwo, jest niezgodne niezgodne z traktatem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.
źródło: Tvp Info
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
