
Jeśli ktoś myślał, że obniżka wieku emerytalnego w wykonaniu PiS pozwoli utrzymać wysokość emerytur na tym samym poziomie, może mieć pretensje przede wszystkim do siebie. Dziś, gdy PiS przyznaje, że obietnica "stać nas na obniżenie wieku emerytalnego" oznacza tak naprawdę życie za mniej, wiele osób czuje się się oszukanych.
REKLAMA
O tym, że PiS z pustego nie naleje poinformował "gospodarczy mózg" PiS – Henryk Kowalczyk. Przypomnijmy, że Sejm pracuje już nad przywróceniem starego wieku emerytalnego do 60 lat dla kobiet i 65 lat w przypadku mężczyzn. Ale to właśnie kobiety mają mieć emerytury niższe o 10 - 30 proc.
Teoretycznie, kobiety będą mogły dalej pracować, aby ich emerytura była wyższa niż 900 - 1000 zł - wylicza szef .Nowoczesnej. Ale jak zauważa Ryszard Petru, przyszłość kobiet będzie raczej bolesna, gdyż pracodawcy wypychają starsze osoby na emeryturę, co de facto nie pozwoli im pracować dłużej. I co? I nic, bo wyborcy prawicy i tak powiedzą, że to kolejna odsłona antyPiSowskiej histerii.
Z kogo się śmiejecie?
W pewnym sensie, rzeczywiście mówimy o histerii przeciwników obecnych rządów – w końcu wiadomo było, że rząd nie wyjmie tych pieniędzy z kapelusza. Wyborcy PiS zdają się kompletnie nie dostrzegać zgrzytu, między wyborczymi obietnicami szybszych emerytur, a ich faktycznym obniżeniem. – Nie czuję się oszukana – mówi mi 30-letnia Kalina, wyborczyni PiS z Warszawy.
W pewnym sensie, rzeczywiście mówimy o histerii przeciwników obecnych rządów – w końcu wiadomo było, że rząd nie wyjmie tych pieniędzy z kapelusza. Wyborcy PiS zdają się kompletnie nie dostrzegać zgrzytu, między wyborczymi obietnicami szybszych emerytur, a ich faktycznym obniżeniem. – Nie czuję się oszukana – mówi mi 30-letnia Kalina, wyborczyni PiS z Warszawy.
Jeżeli ktoś będzie chciał pracować dłużej to może pracować dłużej. Uważam, że zwłaszcza osoby pracujące fizycznie, będą wolały wcześniej iść na emeryturę, nawet kosztem jej wysokości, więc należy dać im taką możliwość.
Moja rozmówczyni pracuje w jednym z największych biur pośrednictwa pracy w Polsce. Mimo to, (a może właśnie dlatego) nie liczy na emeryturę z ZUS. – Zostało mi do niej jeszcze 30 lat. Do tej pory może zmienić się wszystko – mówi. Jednym słowem, nic się nie stało.
– Cieszę się, że padła ta deklaracja – mówi naTemat Aleksander Łaszek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju. Tyle, że jego zdaniem wyborcy powinni usłyszeć prawdę w czasie kampanii wyborczej. Łaszek przypomina, że w exposé premier Szydło była mowa o wzroście wysokości emerytur. – Teraz na szczęście przyznano, że ich wysokość będzie spadać – mówi. Czemu na szczęście? Bo dziś, gdy wśród nas jest coraz więcej osób w wieku emerytalnym, mamy trzy opcje do wyboru:
1. Możemy podnieść podatki dla pracujących – mniejszą grupę pracujących opodatkowujemy coraz bardziej, aby wystarczyło pieniędzy.
2. Możemy obniżyć emerytury – pracujący płacą tyle samo, ale emerytów jest więcej, więc ich emerytury są niższe.
3. Podnosimy wiek emerytalny – zwiększamy liczbę pracujących, zmniejszamy liczbę emerytów.
Aleksander Łaszek z FOR ubolewa, że trzecia opcja jest odrzucana przez rząd. – Obawiałem się, że emerytury nie będą obniżane i że będziemy podnosić opodatkowanie dla osób pracujących. Z dwojga złego, lepiej jest obniżać emerytury. Pamiętajmy, że młode osoby mogą głosować nogami. Jeśli za bardzo będziemy je opodatkowywać, to po prostu wyemigrują – mówi ekspert.
Ujawnienie prawdy o emeryturach nie zaszkodzi PiS, którego wyborcy czekają przede wszystkim na 500 zł na dziecko i bezpłatne leki. Gdy pytam o reakcję młodych wyborców PiS, bo to ich w dużej mierze będą dotyczyły te zmiany, widzę kompletną obojętność. – Nie dlatego na nich głosowałem – mówi 24-latek z Olsztyna, który tłumaczy mi, że kampania wyborcza jest pewnego rodzaju teatrem... Zdaniem młodego przedsiębiorcy, który ponad wszystko chciał odsunięcia PO od władzy, wiara w obietnice wyborcze jest naiwnością,
– To dobrze, że bardzo krytycznie patrzy się dziś na władzę. Szkoda, że równie krytycznie nie patrzyło się na poprzednią – słyszę od swojego rozmówcy, który przyznaje, że PiS oszukał wyborców. Wie natomiast jedno – wiek emerytalny osiągnie za około 40 lat, a prawo do tej pory zmieni się jeszcze wiele razy.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
