Podczas gdańskiego protestu w obronie demokracji sympatycy PiS próbowali siłą uniemożliwić przebieg demonstracji.
Podczas gdańskiego protestu w obronie demokracji sympatycy PiS próbowali siłą uniemożliwić przebieg demonstracji. Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta

"Dzisiaj, po latach ponownie chciano uniemożliwić mi wykonywanie tego zawodu. Rzucono się na mnie i wpychano mi rękę w obiektyw" - ujawniła w niedzielny wieczór na Facebooku trójmiejski fotoreporter Maciej Kosycarz. Fotografowania kilku tysięcy demonstrujących przeciw działaniom PiS gdańszczan chciało mu zabronić kilku sympatyków gdańskiej radnej ugrupowania rządzącego Anny Kołakowskiej, którzy próbowali podgrzać atmosferę na Placu Solidarności.

REKLAMA
W niedzielę w Gdańsku zgromadziło się ponad 5 tys. osób. – Ludzie przyszli tutaj, aby wyrazić swoje obawy o losy kraju – powiedział organizator tego wydarzenia Radomir Szumełda z Komitetu Obrony Demokracji. Pomimo fatalnej pogody, oraz kiepskiej informacji o tym, że demonstracja w ogóle się odbywa, frekwencja była imponująca.
Andrzej Duda pod trybunał”, „Duda-Szydło już nam zbrzydło”, „Kaczyńskiemu dziękujemy, 500 złotych nie weźmiemy” to tylko niektóre z haseł, którymi wybrzmiewał w stolicy Pomorza. Szczególną popularnością cieszyć się miało też rozgrzewające i sprawdzające się podczas niedzielnej aury hasło „Kto nie skacze ten za PiS-em”.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl