
Czy normalny człowiek kojarzy sąd z dyskryminacją? W dodatku wydział pracy, czyli de facto sąd pracy? Kobiet, młodych matek? Pani Barbara przekonała się o tym na własnej skórze. Przeszła wszystkie zawodowe testy kwalifikacyjne. I... poległa na dziecku. Stażu nie dostała, choć zdobyła więcej punktów niż osoba, która konkurs wygrała. I tu wyłania się pewne kuriozum. Do sądu pracy złożyła pozew na prezesa sądu rejonowego, któremu podlega wydział pracy. Z powodu zachowania pań sędzi, które naruszyły jej godność osobistą. – Bez mojej zgody komentowały moją sytuację rodzinną. Cały czas dopytywały, jak, mając dziecko, zamierzam sobie dać radę – mówi.
Sprawa sięga 2012 roku. Pani Barbara wzięła udział w konkursie na staż w jednym z warszawskich sądów rejonowych. Przeszła pierwsze etapy rekrutacji, które m.in. sprawdzały jej kwalifikacje zawodowe – obsługę komputera, szybkość pisania, wypełnianie wezwań i wiele, wiele innych czynności. Była też pierwsza ogólna rozmowa. Nie wiedziała, ani na jakie stanowisko, ani w jakim wydziale stara się o staż. Ale już wtedy padały pytania o dziecko. Czarę goryczy przelała kolejna rozmowa. Tym razem w wydziale pracy. Doświadczone panie sędzie i ona – cztery lata po studiach.
Jej sprawą bardzo szybko zainteresowało się Polskie Towarzystwo Prawa Antydyskryminacyjnego. (PTPA) – To był absolutnie oczywisty przykład dyskryminacji. Pytanie o statut rodzinny podczas rozmowy kwalifikacyjnej jest absolutnie niedozwolone, co wynika z przepisów, które obowiązują w Polsce od 2004 roku – przyznaje radczyni prawna Zofia Jabłońska. Że sąd pracy się do nich nie zastosował? – To kuriozalne – mówi.
Wracając do pani Barbary. Jej sprawa ciągnęła się w sądzie ponad 2,5 roku. W tym czasie i w jej życiu, i w życiu trzech sędzi, wiele się zmieniło. Znalazła pracę i urodziła kolejne dziecko. Jak mówi, z normalną atmosferą. Gdy była w ciąży, przedłużył z nią umowę na czas nieokreślony i bez problemu czeka aż wróci z urlopu macierzyńskiego.
Sprawa jest świeża i – jak się okazuje – sąd nie jest jeszcze gotów ją skomentować. Maila takiej treści otrzymaliśmy od rzeczniczki Sądu Okręgowego, sędzi Katarzyny Kisiel.
”W dniu 10 grudnia 2015 roku wpłynął wniosek o sporządzenie uzasadnienia orzeczenia i dopiero po jego sporządzeniu będę mogła udzielić bardziej szczegółowych informacji na jakim etapie rekrutacji doszło do naruszenia przepisów prawa pracy. Ponadto uprzejmie informuję, że obecnie również nie jestem w stanie odnieść się do tezy, czy rekrutacja była prowadzona na stanowisko w wydziale pracy, czy też w innym wydziale Sądu Rejonowego dla Warszawy - Żoliborza w Warszawie”.
napisz do autora:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
