
Rzecznik Martina Schultza, szefa Parlamentu Europejskiego, który w ostatniej wypowiedzi stwierdził, że w Polsce mamy "zamachu stanu", już łagodzi stanowisko polityka. To była jedynie obawa, a nie ostateczny osąd – czytamy w oświadczeniu z Biura Prasowego PE.
Jak już pisaliśmy w naTemat Martin Schulz stwierdził, że "w Polsce dzieją się rzeczy dramatyczne, o charakterze zamachu stanu" i trzeba jak najszybciej omówić tę kwestię w Parlamencie Europejskim. Stwierdził jednocześnie, że PiS należy do grona prawicowych populistów, przestrzegając aby UE nie podejmowała wobec nich zbyt pochopnych kroków. Jednak w obliczu fali krytyki Schultz nieco złagodził swoje stanowisko. Jego rzecznik stwierdził, że nie był to "ostateczny osąd", a jedynie zaniepokojenie.
Giacomo Fassina
Biura Prasowego szefa Parlamentu Europjeskiego
Wypowiedzi polityka, już nie po raz pierwszy, wywołały polityczną burzę i spotkały się z ostrą reakcją rządu Beatu Szydło, która oczekuje od Schulza przeprosin i zaniechania takich opinii na przyszłość. Do słów krytyki pod adresem słów wypowiedzianych przez Schultza dołączył szef MSZ, który ocenił je jako "bezzasadne, nieuprawnione, a wręcz skandaliczne".
Do słów szefa PE odniósł się również Konrad Szymański, sekretarz stanu ds. europejskich, który w wywiadzie udzielonemu portalowi wPolityce stwierdził, że krytyka Schultza jest identyczna jak reakcja na politykę Viktora Orbana.
Konrad Szymański
Sekretarz stanu ds. europejskich w MSZ
Reakcję przygotowuje też grupa Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której należą eurodeputowani PiS. Według nieoficjalnych informacji frakcja przygotowuje list do Schulza w sprawie jego wypowiedzi o Polsce.
źródło: Wp.pl
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
