
Kryzys wewnętrzny w Polsce jest szeroko komentowany w Europie, szczególnie przez naszych sąsiadów. Jak wiadomo, niemiecka prasa nie ma dobrej opinii o rządzie Beaty Szydło i roli, jaką spełnia obecnie szef PiS-u Jarosław Kaczyński. Ale dziennikarze zza Odry i Nysy Łużyckiej nie tylko nas krytykują. Komentator "Bildu" pochwalił nas jako naród, wspólnotę.
– Nasi polscy sąsiedzi są dumnym narodem – zaczyna swoją krótką notkę poświęconą Polsce dziennikarz Hans-Jörg Vehlewald. Nie pisze tego z przekąsem, przeciwnie, zaraz podkreśla, że słusznie, mamy prawo być dumni.
Dlaczego? Zdaniem niemieckiego komentatora to oczywiste. Jesteśmy pierwszym europejskim narodem, który uchwalił konstytucję. Nasz Parlament - mający ponad 500 lat - należy do najstarszych nie tylko na Starym Kontynencie, ale i w skali całego globu.
Co więcej, pisze "Bild", Polska była podzielona przez zaborców, okupowana, bombardowana. – I przeżyła - nas, Niemców oraz Sowietów – przypomina Vehlewald. Na tym jednak nie koniec pochwał pod naszym adresem. Bo przecież, zauważa publicysta, gdyby nie przemiany demokratyczne zapoczątkowane w Polsce, komunizm trwałby dalej. Bez "Solidarności" nie byłoby upadku muru berlińskiego i zjednoczenia Europy - zauważa komentator poczytnego tabloidu.
Pochwały pod adresem Polski i Polaków kończy gorzką konstatacją - Kaczyński i jego ludzie próbują być samozwańczym zbawicielem Polski i wyrwać ją z fundamentów demokracji.
Vehlewald dodaje, że rządząca partia wszędzie węszy spisek, czuje się otoczona przez "zdrajców" - to zapewne nawiązanie do ostatnich głośnych słów prezesa PiS-u o "gorszym sorcie Polaków". Niemiecki publicysta nie widzi jednak wszystkiego w czarnych barwach, bo - jak podkreśla - polska siła tkwi we wspólnocie. – Naród jest gotów bronić demokracji przed zajadłymi fanatykami - pisze Vehlewald. – Silni i dumni, tacy są ci Polacy – podsumowuje niemiecki dziennikarz.
Ostatnio głośnym echem w Polsce odbiły się słowa niemieckiego szefa Parlamentu Europejskiego Martina Schulza, który stwierdził, że sytuacja w Polsce jest jak "zamach stanu". Podobnie o naszym kraju wypowiadał się inny wpływowy unijny działacz Jean Asselborn, szef Rady ds. Wymiaru Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych.
Luksemburczyk podkreślił, że trzeba szanować demokratyczny wybór polskich obywateli, dokonany w drodze ostatnich wyborów parlamentarnych, ale jeśli kraj podważa europejskie standardy i "narusza zasady państwa prawa", konieczna jest reakcja. W tym wypadku instytucji europejskich.
Źródło: "Bild"
