
Album w kształcie Uzi, płyta ukryta w gumowej czaszce, a może kartridż do konsoli Nintendo? Sukces na rynku muzycznym wymaga dzisiaj niekonwencjonalnego podejścia do kwestii promocji. Artyści pokazują, że potrafią stanąć na wysokości zadania i swoje utwory wydawać w naprawdę niecodzienny sposób.
REKLAMA
Promocja w branży muzycznej w ostatnich latach to bardzo skomplikowany proces. Żeby zostać zauważonym przez branżę, krytyków, ale przede wszystkim przez ewentualnych słuchaczy, trzeba się nieźle nagimnastykować. Z przeciwnościami losu najlepiej walczyć nie siłą, a sposobem. A w tej kwestii najlepiej radzą sobie ludzie kreatywni.
Taki jest z pewnością Jon Black. Chcąc zwrócić uwagę branży oraz mediów na swój nowy krążek, muzyk swoje dzieło wydał na kartridżu Nintendo (konsola do gier z lat dziewięćdziesiątych). W takiej też formie rozsyłał je do stacji radiowych. Nie był to oczywiście typowy kartridż, jakie można było kupić jeszcze kilka lat temu na polskich bazarach, a jedynie jego obudowa. Wewnątrz znalazła się pamięć i krótki kabelek z wyjściem USB dla łatwego zgrania utworów na przenośny odtwarzacz.
Podobny zabieg zastosowali mistrzowie niekonwencjonalnych zagrań i nieszablonowych form przekazu - Radiohead. Wraz z ukazaniem się największego hitu legendarnej grupy, płyty OK Computer, trzymając się cyfrowej konwencji do albumu dokładali dyskietkę z wygaszaczem ekranu z logotypem zespołu. W tamtych czasach po prostu więcej na takim nośniku zmieścić się nie mogło. Nawet tyle było w czasach wolnych połączeń internetowych nie lada gratką dla oddanych fanów grupy.
Już współcześnie z nośnika nowszej generacji postanowił skorzystać Carl Cox. Album "All Roads Lead to the Dancefloor" w 2011 roku wydał na zgrabnym i eleganckim pendrive'ie. Zestaw dostępny był z łańcuszkiem. Całość po włożeniu do odpowiedniego gniazda nie tylko pozwalała na dostęp do muzyki, ale też sama systematycznie się aktualizowała, dostarczając fanom co jakiś czas nowe treści.
Zespół Flaming Lips również w 2011 roku wydał kilka piosenek na pamięci Flash. W tym przypadku nie był to nowy album, ale forma w jakiej pamięć były sprzedawane i tak zachęciła wiernych fanów.
Aby dobrać się do "muzycznego sedna", potrzebny nam był skalpel i dużo cierpliwości. Wyciągnięcie z wnętrza gumowej czaszki pamięci z muzyką wymaga bowiem chirurgicznej precyzji:
Za pioniera nowatorskich nośników uznać można jednak Billy Idol. Już w 1993 roku swój krążek "Cyberpunk" wydał na ośmiocalowej dyskietce. Wtedy była to nie tylko ekstrawagancja, ale poszukiwanie nowego nośnika, bardziej odpowiadającego czasom, w których funkcjonowali muzycy.
Tutaj tytułowy kawałek z krążka:
W swoją gangsterską konwencję "ludzi ulicy" doskonale wpisała się grupa Get Busy Committee w 2009 roku, wydając w 2009 roku album "Uzi Does It" na pendrive'ie w kształcie izraelskiego pistoletu maszynowego Uzi.
źródło: underwire.com