Czy Donald Tusk musi się obawiać powrotu do Polski po pracy w Radzie Europejskiej?
Czy Donald Tusk musi się obawiać powrotu do Polski po pracy w Radzie Europejskiej? Fot. Sławomir Kamiński/Agencja Gazeta

Donald Tusk zastanawia się, czy politycy PiS-u nie będą dążyć do postawienia go przed Trybunałem Stanu. Oczywiście, jak wróci z Brukseli do Polski. Stwierdził, że spodziewa się "wielu bardzo interesujących i nawet zapowiadanych zdarzeń”, które mogą go spotkać i niekoniecznie są to zdarzenia związane z partią. Bo oponenci polityczny powiedzieli już  – jak to ujął – "co mi zrobią, jak mnie złapią".

REKLAMA
W wywiadzie dla "Polityki" Tusk mówił też o tym, dlaczego nie tłumaczył się z ośmiu lat rządów Platformy Obywatelskiej podczas kampanii wyborczej. Jego zdaniem taki gest mógłby być odebrany jako naruszenie neutralności stanowiska szefa Rady Europejskiej.
- Jestem Polakiem i w Polsce bardzo wielu ludzi patrzy na mnie nadal przede wszystkim jako na byłego premiera i lidera PO, a nie szefa Rady, ale odpowiadam przed 28 państwami i wymóg neutralności ma swoje znaczenie. Nie ulega przecież wątpliwości, że każda moja wypowiedź byłaby traktowana jako udział w kampanii, a nie chłodny komentarz – tłumaczył.
Były premier przyznał jednak, że był jeszcze inny powód. Kampania wyborcza, jego zdaniem, miała charakter "licytacji na zmiany" i dlatego lepsze było postawienie na Ewę Kopacz. Tusk skomentował również działania PiS-u po wyborach: "Oni uważają, że gdy wygrywają wybory, nie zdobywając zresztą większości głosów, to sam fakt przejęcia władzy uprawnia do znoszenia wszelkich ograniczeń. To jest filozofia Jarosława Kaczyńskiego” – stwierdził.
Przewodniczący Rady Europejskiej przyznał też, że nie jest pewien, czy politycy PiS-u nie będą dążyć do postawienia go przed Trybunałem Stanu. Kilka tygodni temu pisaliśmy o wypowiedzi rzeczniczki nowego rządu Elżbiecie Witek. Według niej "Trybunał Stanu dla Donalda Tuska byłby dobrą sprawą".
źródło: "Polityka"

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl