
Miał być występ na żywo na oczach całej Europy, ale "Koko Euro spoko" przed meczem otwarcia 8 czerwca poleci tylko z taśmy. Menedżer zespołu Jarzębina jest oburzony.
Wyniki konkursu na oficjalny hymn reprezentacji Polski wzbudził wielkie emocje. Jednak zwycięska piosenka "Koko Euro spoko" podczas meczu otwarcia Polska - Grecja zostanie tylko puszczona z playbacku. Nie będzie - jak obiecano zespołowi Jarzębina - występu live. Menedżer grupy jest tym oburzony.
Sławomir Król
menedżer zespołu "Jarzębina"
To, niestety, nie jedyny problem Jarzębiny. Po tym jak "Koko" odniosło ogólnopolski sukces komercyjny, o swoje "dziecko" pokłóciło się dwóch twórców: producent Michał Malinowski i Grzegorz Urban. Malinowski poczuwa się do wyprodukowania całego przeboju, bo namówił Jarzębinę do napisania i wykonania utworu.
Z kolei Urban wykonał aranżację muzyczną i to on chce mieć do niej prawa. Malinowski stwierdza jednak, że prawa do całej piosenki, poza słowami, ma on i nie ma zamierza z tego rezygnować, a teoretycznie Jarzębina nie może śpiewać "Koko" bez jego zgody. Panie z zespołu nie uznają Malinowskiego za twórcę hitu, a jedynie pośrednika. Sławomir Król zapowiedział już, że aranżacja muzyczna zostanie zmieniona tak, by nie istniał konflikt praw autorskich.
Sławomir Król
menedżer zespołu "Jarzębina"
Źródło: "Rzeczpospolita"
