
Premier Beata Szydło odniosła się do antyrządowych demonstracji w obronie demokracji: – Protesty organizują ci, którzy utracili władzę, utracili przywileje, utracili wpływy (…) obywatelom wmówiło się, czy pewna grupa wmawia, że łamane są prawa demokratyczne w Polsce i trzeba tej demokracji bronić – powiedziała w "Kawie na ławie" na antenie TVN 24.
Według pani premier, narzucane jest opinii publicznej poczucie zagrożenia demokracji. Demonstrujący powinni zaś zastanowić się nad hasłami, które głoszą. Czy są one „adekwatnymi do rzeczywistości, w której wszyscy żyjemy", mówiła w programie "Kawa na ławę".
Mam wrażenie, że jest w tej chwili taka próba narzucenie opinii publicznej przekazu, że w Polsce dzieją się rzeczy niesamowite, że jest zamach na demokrację, na wolność, a tak naprawdę jeżeli na chłodno przyjrzymy się całej i ocenimy sytuację, to rzecz polega na tym, że jest pewna grupa ludzi, która została pozbawiona władzy w demokratycznych wyborach. Polacy wydali werdykt, że nie chcą poprzedniej ekipy, która przez 8 lat rządziła. Nie zajmowała się sprawami obywateli.
O manipulacji obywatelami, politycy Prawa i Sprawiedliwości mówią w ostatnim czasie dość często. Jarosław Kaczyński na marszu, który odbył się 13-ego grudnia mówił: – Jest taki rodzaj ludzi, którzy jeśli im się powie w telewizji, w środku lata, że jest mroźna zima to włożą kożuch, wyjdą na dwór i jeszcze będą mówili, że jest im zimno – przytaczaliśmy w naTemat jego słowa.
Napisz od autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
