
Serena Williams została uznana przez magazyn „Sports Illustrated” Sportowcem Roku – wygrała Wimbledon, Australian Open i French Open. Zanim jednak doszła na szczyt była poddawana ostrej krytyce, ale nie poddała się. Swoją przemową zamknęła usta wszystkim hejterom i otworzyła oczy niedowiarkom.
REKLAMA
Sukces pomimo przeszkód
Tenisistka jest pierwszą do 32 lat kobietą, która została uhonorowana tym wyróżnieniem. Nie było to jednak proste, bowiem od dzieciństwa napotykała na przeszkody. – Spotykałam ludzi, którzy mnie poniżali, bo nie wyglądałam jak oni – wyglądam na silniejszą. Spotykałam ludzi, którzy pomijali mnie przez kolor mojej skóry. Spotykałam ludzi, którzy pomijali mnie, bo byłam kobietą. Spotykałam krytyków, którzy mówili, że nigdy nie wygram kolejnego szlema (…) a teraz stoję tu z 21 tytułami i wciąż idę do przodu – powiedziała sportsmenka.
Tenisistka jest pierwszą do 32 lat kobietą, która została uhonorowana tym wyróżnieniem. Nie było to jednak proste, bowiem od dzieciństwa napotykała na przeszkody. – Spotykałam ludzi, którzy mnie poniżali, bo nie wyglądałam jak oni – wyglądam na silniejszą. Spotykałam ludzi, którzy pomijali mnie przez kolor mojej skóry. Spotykałam ludzi, którzy pomijali mnie, bo byłam kobietą. Spotykałam krytyków, którzy mówili, że nigdy nie wygram kolejnego szlema (…) a teraz stoję tu z 21 tytułami i wciąż idę do przodu – powiedziała sportsmenka.
Williams odniosła się w swojej przemowie szczególnie do kobiet: – Mam nadzieję, że wygrywając tę nagrodę mogę zainspirować o wiele, wiele, wiele więcej kobiet… aby stanęły na tym podium i odebrały kolejną statuetkę Sportowca Roku. Tak dziewczyny, da się to zrobić – motywowała tenisistka.
Kobiece ciało sprawą wszystkich
Kobiety uprawiające sport nie mają łatwo, szczególnie jeśli ich ciało nie wpasowuje się w standardowe kanony piękna. O Serenie Williams pojawiają się chociażby komentarze: „Bez obrazy, ale z tymi bicepsami to podobniejsza jest do King Konga”.
Kobiety uprawiające sport nie mają łatwo, szczególnie jeśli ich ciało nie wpasowuje się w standardowe kanony piękna. O Serenie Williams pojawiają się chociażby komentarze: „Bez obrazy, ale z tymi bicepsami to podobniejsza jest do King Konga”.
Co więcej, bez skrupułów zajmujemy się tym, czy dana pani przytyła, czy może straciła kilka kilogramów. – Kiedy jednak wychodzą one poza standardowe ramy chuda-gruba i przekraczają granice stereotypowo męskiej strefy, pojawia się zupełnie inny problem. Nagle ocenia się już nie tylko ich ciało, ale kobiecość w ogóle – pisałam w naTemat.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
źródło: "The Independent"
