
– Odmawiając niewierzącym prawa do świąt, usiłuje się wyrzucić nas poza sferę kultury, a to jest niemożliwe i zgoła niepotrzebne. Sprawa dotyczy oczywiście dość szczególnych chrześcijan, którzy swoją wiarę głęboko zideologizowali – mówi w najnowszym wywiadzie filozof i historyk religii prof. Zbigniew Mikołejko.
REKLAMA
W bożonarodzeniowej rozmowie z rozgłośnią Polskie Radio RDC ceniony naukowiec zwrócił jednak uwagę, iż tego typu zachowania ze strony tych "szczególnych chrześcijan" nie spotykają go w Polsce zbyt często. Prof. Mikołejko tłumaczy też, jaki jest absolutnie uniwersalny wymiar świąt Bożego Narodzenia.
Święto stanowi wyrwę w codzienności. W tym nużącym, jednostajnym biegu godzin i dni. To zresztą widać w różnych zewnętrznych przejawach świętowania, takich jak choćby często nadgorliwe sprzątanie domów. Z drugiej strony jest spowiedź, czyli zrzucenie z siebie tej jaszczurczej skóry pod tytułem codzienność...
Prof. Zbigniew Mikołejko zwraca też uwagę na to, iż wyjątkowość Bożego Narodzenia wynika nie tylko z jego chrześcijańskiego źródła. – Właściwie Boże Narodzenie jest mocno świętowane i po trochu Wielkanoc, chociaż w chrześcijaństwie powinno być odwrotnie. Nie ma głębszego obchodzenia świąt jesiennych, związanych ze zbiorem płodów i równonocą jesienną. Nie świętujemy również przesilenia letniego – tłumaczył.
Jak pisaliśmy niedawno w naTemat, coraz mniej osób we współczesnym świecie dostrzega tę uniwersalność Bożego Narodzenia. Na przykład we Włoszech w forsowany jest pomysł, by zastąpić je Świętem Zimy. To efekt strachu przed muzułmańskimi ekstremistami.
Na Zachodzie pojawiły się przy tej okazji jednak głosy niezadowolenia z tego, że nasz kalendarz dni wolnych jest tak mocno podporządkowany datom katolickim. Zdaniem niektórych, dobrze byłoby też, by nie wszyscy wolne mieli w tym samym czasie, co miałoby być korzystne ekonomicznie.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: Polskie Radio RDC
