
Za Odrą antydemokratyczne działania PiS są od kilku dni tematem numer jeden, ale wielu Polaków jest przekonanych, że Niemcy tak martwią się o sąsiadów ze Wschodu tylko ze względu na swoje partykularne interesy. Co politycy PiS i ich zwolennicy powiedzą więc w przypadku głosów oburzenia napływających w święta z Holandii i Belgii, z którymi Polska nie jest już przecież tak silnie gospodarczo związana...?
A komentarze do ostatnich wydarzeń w Polsce w tych krajach są jeszcze bardziej dobitne niż te, które można usłyszeć w Niemczech. "Dlaczego w Polsce demokracja jest zagrożona" – pyta nagłówek flamandzkiego pisma "De Morgen", które na swoich stronach internetowych o zaostrzającej się sytuacji w Polsce postanowiło napisać pomimo, iż do głównych tematów także w Belgii należą dziś święta Bożego Narodzenia.
Polska długo była przedstawiana jako historia sukcesu Europy Środkowej, ale od czasu przejęcia władzy przez konserwatywną partię Prawo i Sprawiedliwość w październiku, kraj przeradza się w tkankę nowotworową Unii Europejskiej. Czytaj więcej
O tym strachu wspominają w święta także w Holandii, gdzie najszerzej wydarzenia nad Wisłą relacjonuje rozgłośnia BNR. "To powinno być łatwiejsze niż przepisanie konstytucji" – tak nową ustawę o Trybunale Konstytucyjnym, która paraliżuje działanie tego organu, komentuje dziennikarka Anke Truijen. Holendrom przedstawia ona też powody, dla których nawet tuż przed Bożym Narodzeniem setki tysięcy Polaków wyszły protestować na ulice swoich miast. "Obawiają się, że partia rządząca zmieni ich kraj w dyktaturę" – tłumaczy wprost korespondentka BNR.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
