
Spór między skrajnie podzielonymi przez partię rządzącą Polakami o to, czy Prawo i Sprawiedliwość może naginać prawo konstytucyjne, bo wygrało wybory rozpala od tygodni. Gdy zaczynają się dyskusje na ten temat, obie strony sięgają po skomplikowane argumenty, którymi wielu Polaków trudno jest przekonać. Tym, którzy nie rozumieją problemu wszystkie wątpliwości wyjaśnić powinien post na Twitterze, który zamieścił Krzysztof Leski.
REKLAMA
To doświadczony dziennikarz z wieloletnim stażem w każdym z rodzajów mediów. Sporo czasu spędził na relacjonowaniu wydarzeń na polskiej scenie politycznej i wiedzy na ten temat nie sposób mu odmówić. Dodane do tego umiejętności redakcyjne sprawiły, że krótko i zwięźle udało mu się wytłumaczyć istotę ostatnich problemów polskiej demokracji...
Być może na ten tweet natrafią też ludzie z ekipy Jarosława Kaczyńskiego i da on do myślenia także im. Bo w przeciwnym razie Polska może słono zapłacić za autorytarne działania Prawa i Sprawiedliwości. – Gdyby polski rząd nie skorygował decyzji, trzeba by nałożyć sankcje. Rozwój wydarzeń w Warszawie przypomina drogę, którą poszły także dyktatorskie reżimy – oznajmił w niedawnej rozmowie z Reutersem szef MSZ Luksemburga Jean Asselborn.
Wpływowy dyplomata zasugerował, że konsekwencje automatyzowania się władzy w Polsce mogą nadejść nie tylko ze strony Unii Europejskiej ale i społeczności międzynarodowej. O tym, czego powinniśmy się po takich sankcjach spodziewać i dlaczego za błędy władzy zapłacą przede wszystkim zwykli Polacy pisaliśmy w naTemat w czwartek. Jeżeli ziściłyby się najczarniejsze scenariusze, polityka Jarosława Kaczyńskiego może kosztować Polaków odcięcie od unijnych dotacji dla firm, rolników, naukowców, czy bezrobotnych. Grono tych ostatnich może się też znacznie powiększyć, jeśli ewentualne sankcje gospodarcze zachwieją rynkiem pracy.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
