Przez brak odpowiednich zabezpieczeń przy tego rodzaju kontach publicznych Facebook poseł Pawłowicz żyje własnym, "szalonym" życiem.
Przez brak odpowiednich zabezpieczeń przy tego rodzaju kontach publicznych Facebook poseł Pawłowicz żyje własnym, "szalonym" życiem. Fot. Screen Krystyna Pawłowicz/Facebook

Podczas gdy Antonii Macierewicz szturmuje pod osłoną nocy placówki NATO, internauci też robią swoje naloty. Tym razem ofiarą zmasowanej akcji internautów padła posłanka PiS, Krystyna Pawłowicz. A właściwie jej profil na Facebooku.

REKLAMA
W pierwszym momencie można by pomyśleć, że to kolejne internetowe heheszki z udziałem fejkowego konta i "wiernych fanów". Jednak nie. Konto Krystyna Pawłowicz jest jak najbardziej prawdziwe. Od pewnego czasu, kiedy to posłanka zaangażowała się osobiście w prowadzenie własnego fan page'a, jej konto przeżywa oblężenie miłośników jej pracy. I przeciwników.
A ci mają łatwą drogę do trollowania, bo konto, pomimo, że należy do osoby publicznej, nie ma żadnego administratora, żadnych ograniczeń dotyczących dodawania komentarzy i oznaczania osób przez innych użytkowników. Efekt? Właśnie taki jak ostatniej nocy. Niewybredne komentarze sypały się jeden po drugim. A internauci śmiali się do rozpuku ze zdjęcia posłanki PiS.
Jak już pisaliśmy w naTemat Krystyna Pawłowicz jest bardzo barwną postacią polskiej polityki i nie boi się kontrowersji. Ostatnio podczas sejmowej debaty nad projektem PiS ws. nowelizacji przepisów o Trybunale Konstytucyjnym, posłanka pozwoliła sobie na niezbyt dyplomatyczny język, uciszając posła opozycyjnej partii Borysa Budkę z PO krzycząc: "Budka zamknij się!". Stwierdziła też, że posłowie opozycji mijają się z prawdą w swoich oskarżeniach i zganiła posłów opozycji wykrzykując: "Kłamczuchy !".
Po wczorajszej akcji fani Pawłowicz w komentarzach węszą spisek użytkowników wykopu.pl Na szczęście sama Pawłowicz wydaje się być odporna na krytykę, ponieważ, jako administrator, na razie nie postarała się o usunięcie nieprzychylnych komentarzy. Lub jeszcze ich nie widziała. Nie wiadomo, czy w związku z niepochlebnymi komentarzami zawiadomi policję, czy też poradzi sobie z hejterami na własną rękę.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl