
Działania Antoniego Macierewicza wokół Centrum Kontrwywiadu NATO budzą protesty. – Widać, że nie uzgodniono nic z partnerami ze Słowacji. W polityce kłamstwo ma krótkie nogi i nie można bezkarnie oszukiwać międzynarodowej opinii publicznej – mówi w "Bez autoryzacji" Bogdan Klich, przewodniczący klubu senatorów PO i były minister obrony.
REKLAMA
Minister Waszczykowski sugeruje, choć nie wprost, że Polska w zamian za bazy NATO może odpuścić temat zabrania Polakom na Wyspach przywilejów. Takie umowy w Sojuszu w ogóle są możliwe?
Dla mnie to zaskakująca wypowiedź, bo wynika z niej, że minister Waszczykowski gotów jest przehandlować wsparcie socjalne należne Polakom mieszkającym na Wyspach za poparcie Wielkiej Brytanii dla wzmocnienia wschodniej flanki, które już mamy. Bo to nie Wielka Brytania, tylko inne kraje stawiają opór, w szczególności USA i Niemcy.
A Wielka Brytania jest naszym sojusznikiem w tej sprawie. Taka transakcja wydaje się być absurdalna. Jak można rezygnować z tak ważnej dla Polaków rzeczy w imię jakiegoś poparcia, które i tak mamy?
Na razie jednak większym problemem zdaje się być Centrum Kontrwywiadu NATO. To inicjatywa 10 państw, ale pozostałe uważnie przyglądają się temu, co się dzieje. To nam zaszkodzi?
Skutki tego nocnego najazdu na Centrum Eksperckie Kontrwywiadu już teraz są widoczne. Widać, że nie uzgodniono nic z partnerami ze Słowacji. W polityce kłamstwo ma krótkie nogi i nie można bezkarnie oszukiwać międzynarodowej opinii publicznej, że coś zostało uzgodnione, skoro uzgodnione nie zostało.
W depeszach wszystkich attache wojskowych do swoich stolic ta sprawa musiała być na pierwszym miejscu. Takie rzeczy nie zdarzają się wśród sojuszników. Po drugie metoda rozwiązania tego sporu jest nietypowa. W krajach praworządnych zmiany personalne przeprowadza się zgodnie z prawem, a nie przy użyciu siły. Użycie siły zamiast prawa dodatkowo niepokoi i obniża wiarygodność rządu.
Nie sądzę, żeby miało to wpływ na szczyt warszawski, który wbrew temu co sugerują niektórzy komentatorzy odbędzie się w lipcu tego roku w Warszawie. Co do tego nie mam wątpliwości. Natomiast na pewno to będzie miało wpływ na skuteczność Polski na tym szczycie w walce o stałą obecność wojsk NATO w naszym kraju.
Jak ocenia pan kadry ministra Macierewicza? Chodzi mi zarówno o nowych szefów służb, jak i o Bartłomieja Misiewicza, pełnomocnika ds. Centrum Kontrwywiadu.
Widać, że minister Macierewicz nie kieruje się kryterium kompetencji, tylko bezwarunkowej lojalności. Dlatego główne stanowiska w MON i w służbach obejmują ludzie bezgranicznie mu oddani, którzy jednak o obronności mają słabe pojęcie. A to źle rokuje na przyszłość.
Służbą Wywiadu Wojskowego kieruje płk Kowalski, który współpracował z Antonim Macierewiczem przy likwidacji WSI. Jak pan ocenia tę nominację?
To słynna sprawa z przeszłości, kiedy w przeddzień objęcia stanowisk przez ministrów z PO z budynku Służby Kontrwywiadu Wojskowego pod osłoną nocy została wywieziona w nieznanym kierunku część dokumentacji. Później okazało się, że trafiła do Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Przez kilka miesięcy próbowaliśmy odebrać to, co było własnością SKW.
Tamta akcja jako żywo przypomina ostatni najazd na Centrum Eksperckie Kontrwywiadu. I w tamtym i w tym przypadku posłużono się siłą, a nie prawem. To niepokoi nie tylko nas w kraju, ale też naszych partnerów za granicą.
Dowodem tego jest list ministra obrony Słowacji, ale też pytania skierowane do nas przez Departament Stanu USA. Jeśli Amerykanie wyrażają zaniepokojenie łamaniem zasad praworządności w Polsce, to to bardzo zły znak. Polska staje się coraz bardziej osamotniona, a sojusznicy europejscy i amerykańscy traktują nasz kraj jako źródło kłopotów. A nie, jak do tej pory, jako partnera przy rozwiązywaniu kłopotów gdzie indziej. Jest niebezpieczeństwo, że z prymusa NATO i UE staniemy się outsiderami i zostaniemy przesadzeni do oślej ławki.
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
