
Beata Kempa nie ukrywa swoich konserwatywnych poglądów. Deklaruje przynależność do kościoła katolickiego i chętnie ją podkreśla. Nie ma więc mowy o jakiejkolwiek krytyce pod adresem mediów ojca Rydzyka. W wywiadzie obrywa się jednak innym mediom. Jak podkreśliła minister, "czas doprowadzić wszystko do normalności", bez pomocy "nieobiektywnych" mediów.
REKLAMA
– Już czas, żeby wszystko doprowadzić do normalności – powiedziała o zmianach w mediach publicznych posłanka PiS. I dodała, że to nie partia za nimi stoi, ale "ludzie w Polsce". W rozmowie z dziennikarką "Gazety Prawnej" minister Kempa poddała też w wątpliwość intencje jej kolegów po fachu, którzy "w imię własnego spokoju" wolą to, co stare i bezpieczne od nowego, lepszego. A ci są zdaniem Kempy po prostu nieobiektywni. Nie wskazała jednak wprost, kogo ma na myśli.
Dziennikarka Magdalena Rigamonti zrobiła to za nią i dopytywała o stosunek do m.in. Tomasza Lisa czy Beaty Tadli, za którymi nowa władza - delikatnie mówiąc - nie przepada. – Ludzie w Polsce, wyborcy, mówili o konkretnych nazwiskach, mówili o ludziach, którzy przestali być dziennikarzami, a stali się politykami. Jeśli czuje się powołanie polityczne, to można przykład zdjąć togę czy porzucić redakcję i stanąć do wyborów – odpowiedziała ostro polityk.
Rigamonti kontynuowała, zastanawiając się nad intencjami Telewizji Trwam, którą PiS uznał za obiektywne medium, nad czym również pochyliło się naTemat. Kempa przekonywała, że jest ona potrzebna w katolickim kraju. Redaktor miała wątpliwości. – Nie sprowokuje mnie pani do tego, żebym źle mówiła o Telewizji Trwam czy Radiu Maryja. Mam zdeklarowane poglądy, deklaruję też wiarę i robię to publicznie. Zawsze, kiedy jestem pytana albo kiedy czuję taką potrzebę, to mówię o swojej wierze – stwierdziła posłanka.
Trudno było nie zapytać jeszcze o ukorzenie się Kempy przed ojcem Rydzykiem na urodzinach wspomnianej rozgłośni, gdzie wystąpiła jako przedstawicielka rządu. I jako taka zwracała się do dyrektora i innych duchownych tytułem: "Przewielebni", nie wywołując tym entuzjazmu, a wręcz przeciwnie. Posłanka jednak się broniła. – Proszę, żeby (…) nie próbowano wmówić ludziom, że skoro mam takie poglądy, to jestem kimś gorszym – zaznaczyła.
Pracę swoją i kolegów z kolei nazwała pracą "od rana do późnej nocy" i z dumą przyznała, że PiS to pierwsza od 1989 roku partia rządząca samodzielnie. Dziennikarka skomentowała te słowa zdaniem, że stało się tak tylko z powodu nieujawnienia prawdziwych planów. – Mówiliśmy o zmianie, o tym, że ta zmiana potrzebna jest wielu dziedzinach. I to się właśnie dokonuje. Kierunek zmian dyktują nam zwykli ludzie – odparowała Kempa.
źródło: gazetaprawna.pl
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
