Lech Wałęsa chce się spotkać m.in. z Grzegorzem Braunem.
Lech Wałęsa chce się spotkać m.in. z Grzegorzem Braunem. Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta

Krzysztof Wyszkowski, działacz opozycyjny, związany z Prawem i Sprawiedliwością jest gorliwym obrońcą tezy, że Lech Wałęsa był komunistycznym agentem o pseudonimie "Bolek". W piątek opublikował na swoim Twitterze pismo, które napisał były prezydent Polski, z którego wynika, że po raz kolejny chce udowodnić swoją niewinność. Środowisko prawicowe wciąż mu nie wierzy, a Wałęsa wciąż czuje się atakowany.

REKLAMA
– Mając na względzie prawdę historyczną, powołując się na właściwą rolę IPN, a jednocześnie trwającym nieustannie stalkingiem, proponuję publiczny finał sprawy tzw. Bolka z moim udziałem – czytamy w opublikowanym przez Wyszkowskiego piśmie. – Zwracam się z uprzejmą prośbą do gdańskiego oddziału IPN o zorganizowanie spotkania udzielających się publicznie pisarzy i ekspertów od tzw. Bolka (tj. ok. 10-15 osób w tym reżyser Braun) ze mną i otwartą nagrywaną dyskusję – proponuje prezydent.
Zmęczony ciągłymi pomówieniami Lech Wałęsa postawił jednak warunek. – Po każdym zadanym pytaniu, czy wypowiedzi będę miał możliwość odniesienia się do słów rozmówcy i odpowiedzi – zastrzega w piśmie prezydent. Krzysztof Wyszkowski podejrzewa, że wyjaśnienia Lecha Wałęsy, nawet jeśli dojdą do skutku, nie wniosą niczego nowego do sprawy, ponieważ jest winny.
Prośbę skomentował również Sławomir Cenckiewcz, jeden z autorów książki „SB a Lech Wałęsa”. Na Facebooku napisał: – Obrażał mnie i moją mamę Wałęsa setki razy, a przy okazji wypowiedział tyle sprzecznych ze sobą wersji własnej agenturalności, że byłem zmuszony kiedyś wydać oświadczenie o niezdolności honorowej tego biednego człowieka. Ale gdyby wyrażona w liście do IPN wola Wałęsy polegała na prawdzie, a IPN zorganizowałby panel i zaproponował jego warunki i rozsądnych prowadzących dających gwarancję zapanowania nad emocjami - mimo wszystko zgodziłbym się!
Jak wyjaśnia Cenckiewicz - jego zgoda kierowana by była chęcią okazania szacunku do ludzi, na których Lech Wałęsa rzekomo donosił. Mężczyzna podejrzewa, że takie spotkanie nie wniosłoby nic nowego do sprawy, ale byłoby "hucpą i igrzyskami".
źródło: "wPolityce"